Poszukiwania na Nanga Parbat. Zauważono namiot i ślady lawiny

Poszukiwania na Nanga Parbat. Zauważono namiot i ślady lawiny

Nanga Parbat
Nanga Parbat / Źródło: Wikimedia Commons / Ahmed Sajjad Zaidi
Wczoraj śmigłowiec z himalaistami gotowymi do akcji ratunkowej dostał specjalne pozwolenie i wyleciał w kierunku Nanga Parbat. Z pokładu zauważono namiot przysypany śniegiem i ślady lawiny.

Międzynarodowy konflikt i zamknięta przestrzeń powietrzna nie zatrzymały akcji ratunkowej, która wczoraj wyruszyła po dwóch himalaistów zaginionych na Nanga Parbat. Jak donosi portal tatromaniak.pl, po wspinaczy wyruszył helikopter z doświadczonym Muhammadem Alim „Sadparą” na pokładzie. Daniele Nardi i Tom Ballard wspinali się szlakiem prowadzącym przez Żebro Mummery’ego. Od kilku dni nie ma z nimi kontaktu.

Podczas trwania akcji z pokładu śmigłowca zauważono przysypany śniegiem namiot na wysokości ok. 5500 m. n.p.m. Jak podaje tatromaniak.pl, trudno ocenić czy to jeden z założonych obozów, czy namiot został zsunięty z wyższych partii góry przez lawinę. Jeżeli pozwolą na to warunki pogodowe, akcja ratunkowa zostanie dzisiaj wznowiona. Śmigłowce polecą pod K2 i przetransportują pod Nangę czterech członków wyprawy pod kierownictwem Wasilija Piwcowa. Z wstępnych ustaleń wynika, że zostaną wysadzeni jak najbliższej Obozu 3.

Przed godziną 6.00 na facebookowym profilu rosyjskiej wyprawy poinformowano, że z uwagi na wysokie ryzyko zagrożenia życia członków akcji ratunkowej, będzie ona kontynuowana z użyciem dronów. Wspinacze zostają w bazie pod K2.

Brak kontaktu

Od niedzieli 24 lutego nie ma kontaktu z Daniele Nardim i Tomem Ballardem, wspinającymi się na Nanga Parbat. Para himalaistów przed wyruszeniem na szczyt, przez kilka tygodni wyczekiwała na dobrą pogodę. Kiedy w końcu zaatakowali górę, udało im się dotrzeć do wysokości 6000 tys. metrów. Tam po raz ostatni nawiązali kontakt z bazą. Miało to miejsce w niedzielę 24 lutego i od tamtego czasu z oboma wspinaczami nie było żadnego kontaktu. To o tyle niepokojące, że nie widać ich na ścianie góry nawet przy słonecznej pogodzie. Mężczyźni nie kontaktowali się także przez posiadany telefon satelitarny i radio.

Portal tatromaniak.pl donosi, że do akcji ratunkowej gotowy był już wcześniej śmigłowiec, którym miał polecieć m.in. Ali Sadpara – pierwszy człowiek, który zdobywał Nanga Parbat zimą. Jednak ze względu na konflikt pomiędzy Pakistanem i Indiami, przestrzeń powietrzna nad Kaszmirem została zamknięta. O pomoc w ratowaniu himalaistów poproszono także rosyjsko-kazachsko-kirgiską wyprawę z bazy pod K2. Jako jeden z pierwszych gotowość do działania wyraził Pakistańczyk Muhammad Ali „Sadpara”, który jako pierwszy dokonał zimowego wejścia na Nanga Parbat.

Czytaj także:
Mija rok od wyprawy Mackiewicza i Revol na Nanga Parbat oraz pamiętnej akcji ratunkowej

Czytaj także

 0