Wybory prezydenckie na Ukrainie. Są wyniki exit poll po pierwszej turze

Wybory prezydenckie na Ukrainie. Są wyniki exit poll po pierwszej turze

Pałac Maryński w Kijowie, siedziba prezydenta Ukrainy
Pałac Maryński w Kijowie, siedziba prezydenta Ukrainy / Źródło: Wikimedia Commons / domena publiczna
Z sondaży exit poll przeprowadzonych po zakończeniu wyborów prezydenckich na Ukrainie wynika, że odbędzie się druga tura, w której zmierzą się komik Wołodymyr Zełeński oraz obecny prezydent Petro Poroszenko.

O godzinie 19 czasu polskiego zamknięto lokale wyborcze na Ukrainie. Tym samym zakończyła się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Trzy instytucje, które na czas wyborów połączyły siły (Fundacja Demokratyczne Inicjatywy, Ukraińskie Centrum Studiów Ekonomicznych i Politycznych im. Aleksandra Razumkowa oraz Międzynarodowy Instytut Socjologiczny) przedstawiły wyniki exit poll. Z powyborczego sondażu, w którym zliczono głosy oddane do godziny 17 czasu polskiego, wynika, że w pierwszej turze zwyciężył Wołodymyr Zełeński, który zdobył 30,4 proc. głosów.

Na kolejnym miejscu uplasował się obecny prezydent Petro Poroszenko, którego poparło 17,8 proc. wyborców. To właśnie ci dwaj kandydaci będą najprawdopodobniej rywalizować w drugiej turze wyborów o fotel prezydenta Ukrainy. Trzecia w sondażu jest Julia Tymoszenko, na którą głos oddało 14,2 proc. wyborców. Na kolejnych miejscach uplasowali się Jurij Bojko (9,8 proc.), a Anatolij Hrycenko (7,1 proc.), Ołeh Ljaszko (4,8 proc.), Ołeksandr Wiłkuł (4,0 proc.), Rusłan Koszułyński (1,8 proc.). Pozostali kandydaci otrzymali mniej niż jeden procent głosów.

„Nie doszło do realizacji rosyjskiego scenariusza”

– Jestem przekonany, że 21 kwietnia, w drugiej turze, poradzimy sobie z zadaniem obrony wyników wyborów. Głosowanie pokazało, że Ukraińcy nie dopuścili do realizacji rosyjskiego scenariusza wyborów. Jestem wdzięczny tym, którzy nie pozostali dziś w domu, którzy niezależnie od tego na kogo głosowali, wnieśli wkład w wolny wybór ukraińskich obywateli. Pokazaliście, że jesteście wolnymi ludźmi, którzy kibicują przyszłości swojego kraju – powiedział po ogłoszeniu wyników exit poll Petro Poroszenko.

38 kandydatów na prezydenta

W tegorocznych wyborach prezydenckich na Ukrainie brało udział aż 38 kandydatów. Lider Partii Socjalistycznej Ołeksandr Moroz, który miał w sondażach śladowe poparcie, wycofał swoją kandydaturę, ponieważ jak twierdzi – „szykowane są oszustwa wyborcze na masową skalę”. Ilość kandydatów sprawiła, że karty do głosowania są tak długie, że gdyby ułożyć je jedna za drugą, utworzyłby linię sięgającą z Ukrainy do Urugwaju.

Przedwyborcze sondaże największe szanse na zwycięstwo dawały aktorowi kabaretowemu Wołodymyrowi Zełenskiemu. Co ciekawe, komik w przeszłości wcielił się w jednym z seriali w nauczyciela, który został prezydentem. Eksperci zwracają uwagę na fakt, iż popularność Zełenskiego to efekt ogromnego rozczarowania Ukraińców klasą polityczną oraz przeprowadzanymi w kraju reformami. Poparcie dla komika ma być wyrazem buntu wobec obecnych przywódców kraju. W gronie faworytów wyścigu o fotel prezydenta Ukrainy byli wymieniani także obecny przywódca Petro Poroszenko oraz Julia Tymoszenko.

Wybory na Ukrainie – najważniejsze informacje

Lokale wyborcze zostały otwarte niedzielę o godz. 8 (godz. 7 w Polsce), a zamknięte o godz. 20 (godz. 19 w Polsce). Centralna Komisja Wyborcza ogłosiła, że do głosowania uprawnionych było ponad 29 milionów obywateli. W kraju otwartych zostało ponad 30 tysięcy lokali wyborczych w 199 okręgach w kraju oraz jednym okręgu zagranicznym. Mieszkańcy Krymu, który jest okupowany przez Rosję, mogli brać udział w głosowaniu w lokalach w przylegającym do Krymu obwodzie chersońskim. Podobnie wygląda sytuacja w prorosyjskiej części Donbasu – tutaj obywatele mogli głosować w lokalach na obszarach kontrolowanych przez władze Ukrainy.

Czytaj także:
Debata, której nie było, komik na czele sondaży. Ukraina wybierze nowego prezydenta

Źródło: Ukraińska Prawda

Czytaj także

 1
  • Jeżeli Dyzma wygra prezydenturę to za 4-5 lat możemy spodziewać się tam kolejnego majdanu, ale tym razem odpadnie od Ukrainy cały wschód i południe z Odessą, a wtedy Polska może zapomnieć o całej socjalnej polityce PiS, bo na armie trzeba będzie zacząć dawać 3% PKB.