Wielka zmiana na Ukrainie

Wielka zmiana na Ukrainie

Wołodymyr Zełenski
Wołodymyr Zełenski / Źródło: Newspix.pl / ABACA
Widziałem już kilka różnych elekcji na Ukrainie, ale takiego spokoju w Kijowie jak dziś, po wyborach prezydenckich, które skończyły się miażdżącą porażką urzędującego prezydenta Petro Poroszenki, nigdy nie było.

Relacja dziennikarza „Wprost” Jakuba Mielnika z Kijowa. W najbliższym czasie pojawią się kolejne – zarówno z Kijowa jak i z Donbasu.

Dla kogoś, kto jako tako orientuje się w ukraińskiej polityce, widok centrum Kijowa w dzień po wyborach prezydenckich musi być wielkim zaskoczeniem. Nie dlatego, że wyszło pierwsze wiosenne słońce i ludzie z przyjemnością przewalają się szerokimi chodnikami Chreszczatyku, tylko dlatego, że panuje tu niezwykły w takich momentach spokój. Nikt nie demonstruje, nikt nie krzyczy o sfałszowanych wyborach, nie gardłuje za swoim skrzywdzonym kandydatem. A przecież zaledwie w niedzielę zaszła na Ukrainie wielka polityczna zmiana – niedoświadczony politycznie, za to popularny telewizyjny showman Wołodymyr Zełenski, miażdżącą przewagą głosów pokonał urzędującego prezydenta Petro Poroszenkę. Zamiast jednak liczyć niezadowolonych z wyniku wyborów manifestantów, gromadzących się na Majdanie, możemy spokojnie słuchać wyważonych i po europejsku cywilizowanych oświadczeń głównych graczy. Przegrany z wielką klasą gratuluje rywalowi wygranej, a zwycięzca mówi o wkładzie, jaki wniósł były już prezydent w utrzymanie ukraińskiej wolności w obliczu rosyjskiej inwazji.

W ukraińskich warunkach, gdzie w polityce tradycyjnie gra się znaczonymi na długo przed terminem wyborów kartami, to jest prawdziwa rewolucja, bo nie pamiętam chyba wyborów od Pomarańczowej Rewolucji, których wynik byłby tak spokojnie przyjęty przez wyborców. Tym bardziej warto ją odnotować, że pozbawiona jest gwałtownych ulicznych zamieszek i krwawych ofiar, których Kijów miał przecież w ostatnich latach aż nadto. Nie znaczy to, że karty są całkowicie czyste. Nowego prezydenta obstawiają znani od lat oligarchowie, czego nie da się w w ukraińskiej polityce uniknąć. Ale równie mocno obstawiają go także politycznie młodzi, około 40 letni reformatorzy z pokolenia, które za wszelką cenę chce zerwać z postsowiecką spuścizną Ukrainy i dławiącymi jej politykę i gospodarkę patologiami.

Warto przyglądać się Dmytro Razumkowowi, szefowi sztabu wyborczego Zełenskiego, który odpowiada za piekielnie skuteczną, choć jednocześnie krytykowaną za brak konkretów, kampanię nowego prezydenta. Może i Zełenski zrobił ją za pieniądze oligarchów, takich jak Ihor Kołomojski czy Wiktor Pinczuk, ale po pierwsze nie są to wcale najgorsi z ukraińskich miliarderów, a po drugie jej ton nadawały nie ich osobiste interesy, tylko ludzie tacy jak Razumkow – jego ojciec Oleksandr Razumkow był jednym z tych ludzi, którzy odegrali wielką rolę w kształtowaniu niepodległości ukraińskiej po upadku ZSRR, zakładając powszechnie szanowany w strefie postsowieckiej think tank, nazwany od jego nazwiska Centrum Razumkowa.

Trzeba będzie teraz pewnie poczekać, aż ta nowa ekipa okrzepnie i patrzeć, jak realizuje mgliste dotąd obietnice wielkiej zmiany na Ukrainie. Jednak jedna z tych zmian już się dokonała i warto jej kibicować. Ukraińcy zmienili władze za pomocą kartki wyborczej, a nie w czasie ulicznych walk i zamieszek. Witamy w Europie.

Czytaj także:
Zełenski ogłosił pierwsze powyborcze obietnice. Czym zajmie się prezydent-elekt?

/ Źródło: Wprost

Czytaj także

 1
  • Zawsze tylko po czynach ich poznamy … Demokracja polega dzisiaj na wyborze miedzy podstawionymi nam przez lokalną oligarchię czy globalną plutokrację błyskotliwymi kandydatami. Obojętnie kogo z nich wybierzemy, będzie musiał zadowolić swoich inwestorów. Ten "system of checks and balances" strzeże "interesy" naszych "panów". POstępowe to i .Nowoczesne ...

    Czytaj także