„WSJ”: Przyrodni brat Kim Dzong Una był informatorem CIA

„WSJ”: Przyrodni brat Kim Dzong Una był informatorem CIA

Kim Dzong Un i Donald Trump
Kim Dzong Un i Donald Trump / Źródło: Newspix.pl / ABACA
Dziennikarze „Wall Street Journal” twierdzą, że zamordowany w 2017 roku na lotnisku w Malezji Kim Dzong Nam co najmniej kilka razy spotykał się z agentami CIA.

Informację o współpracy Kim Dzong Nama z amerykańskim wywiadem podało amerykańskiemu dziennikowi anonimowe źródło. Brat przyrodni Kim Dzong Una, przywódcy Korei Północnej, miał kilka razy spotykać się z agentami CIA. Źródło nie podaje dat ani miejsc spotkań, nie zdradza też tematów ani stanu wiedzy koreańskich służb na ten temat.

Atak na Kim Dzong Nama miał miejsce 13 lutego 2017 roku. Przyrodni brat przywódcy Korei Północnej przebywał na malezyjskim lotnisku w Kuala Lumpur. Na nagraniu udostępnionym później w serwisie YouTube było widać, że za Kim Dzong Namem szła kobieta. W pewnym momencie zrównała się z nim i prawdopodobnie prysnęła mu w twarz sprayem z trucizną, a następnie oddaliła się spokojnym krokiem. Druga kobieta, która znajdowała się w niewielkiej odległości od mężczyzny, prawdopodobnie miała odwrócić jego uwagę.

W dalszej cześć filmu widać, jak Kim Dzong Nam podszedł do ochrony lotniska i opowiada im o incydencie. Brat dyktatora poruszał się o własnych siłach, nie miał tez jeszcze wówczas objawów. Mężczyzna zmarł w karetce w drodze do szpitala. Służby zatrzymały 25-letnią wówczas Siti Aisyah z Indonezji oraz 29-letnią Doan Thi Huong z Wietnamu. Zostały oskarżone o morderstwo, za co groziła im nawet kara śmierci. Informator „WSJ” twierdzi, że Koreańczyk w tamtej podróży miał podążać na spotkanie z agentem CIA.

Udział w show telewizyjnym?

Obrońcy kobiet przekonywali, że ich klientki zostały oszukane przez agentów wywiadu z Korei Północnej. Aisyah i Huong miały myśleć, że biorą udział w programie telewizyjnym, a ich zadaniem było pryśnięcie w twarz mężczyźnie wskazanemu przez organizatorów. Kobiety miały nie wiedzieć, że substancja w zbiorniczku jest śmiercionośną trucizną.

Jak podaje CNN, malezyjscy prokuratorzy zdecydowali się na wycofanie zarzutów przeciwko Aisyah. Kobieta przyznała, że jest zaskoczona takim obrotem spraw. Powody decyzji oskarżycieli nie są znane, a obrońcy Huong zwracają uwagę na „niesprawiedliwe" postępowanie wymiaru sprawiedliwości podkreślając, że zarzuty przeciwko ich klientce nie zostały wycofane. Później także druga z kobiet została wypuszczona na wolność.

Interpol ściga podejrzanych

Jednocześnie przekazano, że w sprawę morderstwa Kim Dzong Nama ma być zamieszanych czterech obywateli Korei Północnej. Ich miejsce pobytu nie jest znane, a sprawę przejął Interpol, wystosowując czerwoną notę. Służby dążą do zatrzymania mężczyzn i postawienia ich przed malezyjskim wymiarem sprawiedliwości. CNN przypomina, że Kim Dzong Nam mógł być traktowany przez Kim Dzong Una jako potencjalne zagrożenie. Zdaniem komentatorów śmierć przyrodniego brata prawdopodobnie „była na rękę” przywódcy Korei Północnej.

Źródło: Wall Street Journal

Czytaj także

 0

Czytaj także