Pomógł rozbić największą sieć handlarzy ludźmi w Wielkiej Brytanii. Zorganizowali ją Polacy

Pomógł rozbić największą sieć handlarzy ludźmi w Wielkiej Brytanii. Zorganizowali ją Polacy

Więziona kobieta (zdj. ilustracyjne)
Więziona kobieta (zdj. ilustracyjne) / Źródło: Fotolia / alexkich
Kiedy Peter wyczuwa, że w pobliżu są kamery, woli nosić kaszkiet, aby ukryć swoją tożsamość. Jego praca polega na zwalczaniu gangów w Birmingham i wie, że źli ludzie chcą go skrzywdzić.

– Trzy razy, ja i moi koledzy, otrzymaliśmy informację, że mnie szukają – mówi Peter (nie jest to jego prawdziwe imię). – Otrzymaliśmy również informację, że są gotowi zrobić coś, co może mi zaszkodzić. Chcą, żebym resztę życia spędził na wózku inwalidzkim – dodaje. Peter pracuje dla organizacji pozarządowej zwalczającej niewolnictwo Hope for Justice. To coś więcej niż tylko zespół prowadzący działania informacyjne i edukacyjne. Peter i jego koledzy, w tym byli policjanci, aktywnie prowadzą dochodzenia w sprawie osób odpowiedzialnych za współczesne niewolnictwo i pracują na rzecz uwolnienia ich ofiar. – Byłem zaangażowany w 286 akcji ratunkowych. A priorytetem numer jeden jest budowanie zaufania – mówi. Jest w tym bardzo dobry. Metody Petera – podążać za tropem, zbliżać się do domniemanych niewolników, budować relacje, dawać im możliwości – odegrały kluczową rolę w obaleniu najbardziej rozbudowanej siatki handlarzy niewolników, która została odkryta w Wielkiej Brytanii.

Groźby i przemoc

W tym roku osiem osób zostało oskarżonych i skazanych na ponad 55 lat za, jak określił to sędzia, „udział w największej jak dotąd zorganizowanej grupie przestępczej tego typu”. Handlarze werbowali podatnych na wpływ innych ludzi w Polsce, włączając w to osoby uzależnione i byłych więźniów, obiecując im dobrze płatną pracę oraz rozpoczęcie nowego życia w Wielkiej Brytanii. Rzeczywistość na miejscu okazała się kompletnie inna. Ofiary były przetrzymywane w przerażających, przypominających slumsy warunkach. Dostawali bardzo małe racje żywnościowe i praktycznie żadnych pieniędzy. Byli zmuszani do niewolniczej pracy, podczas gdy członkowie gangu zabierali im całe wynagrodzenie, kontrolując ich konta bankowe. Groźbami i aktami przemocy zmuszano ofiary do siedzenia cicho i ciężkiej pracy.

Bici podczas snu

Policja uważa, że całe przedsięwzięcie było bardzo dobrze prosperującą organizacją, która zarabiała miliony funtów na handlu ludźmi i niewolnictwie. Sprawa została ujawniona po tym, jak Peter uratował mężczyznę i kobietę, którzy zgodzili się złożyć zeznania na policji. Hope for Justice, organizacja NGO, twierdzi, że to pozwoliło uwolnić 49 osób, które również współpracowały ze śledczymi. Peter potwierdza, że gang zawsze starał się udaremnić ich działania. Przerzucali ofiary z jednej posiadłości do drugiej. W każdej lokalizacji upewniali się, że niewolnicy są dobrze pilnowani. – W każdym domu była umieszczana tzw. alfa – kobieta lub mężczyzna. Taka osoba była informatorem handlarzy o podejrzanych zachowaniach przetrzymywanych. To mogła być rozmowa telefoniczna. To mógł być zbyt późny powrót do miejsca przetrzymywania. Alfy często też pełniły rolę oprawców. Czasami ludzie byli bici podczas snu. W użyciu było wszystko. Od pięści, przez kije bejsbolowe, po metalowe pręty – wyjaśnia.

Podziemie przestępcze

Narodowa Agencja ds. Przestępczości w Wielkiej Brytanii szacuje, że prawdopodobnie w całym kraju są dziesiątki tysięcy niewolników. Armia Zbawienia zapewnia pomoc i zakwaterowanie dla ofiar handlu ludźmi – także udzieliła wsparcia części ofiar tego przypadku. Emilie Martin, należąca do grupy zajmującej się zwalczaniem handlu ludźmi oraz współczesnego niewolnictwa, w rozmowie z CNN przekazała, że sprawa ta odzwierciedla szerszy problem, jaki obserwuje na terenie Wielkie Brytanii. – Niektóre z ujawnionych podczas rozprawy sądowej przypadków, są bardzo typowe dla tego rodzaju współczesnego niewolnictwa. Należą do nich chociażby warunki, w których żyły ofiary czy godziny ich pracy. Poza tym bardzo często właściciele i handlarze niewolników otwierają konta bankowe w imieniu swoich ofiar – tłumaczy Emilie Martin. – To tylko jedno z wielu przestępstw w podziemiu, a handlarze szczególnie będą nadużywać te sytuacje, w których ktoś może zostać wykorzystany – dodaje.

Peter ma nadzieję, że ludzie uświadomią sobie tylko jedną rzecz w związku z sukcesem w walce z polskim gangiem – że to tak naprawdę zaledwie wierzchołek góry lodowej. – Zazwyczaj, gdy tłumaczymy ten tragiczny fakt, że w Wielkiej Brytanii niewolnictwo wciąż istnieje w małych i dużych miastach, ludzie wydają się być zaskoczeni – mówi. Peter podkreśla, że będzie kontynuował pracę, przeciwstawiając się zagrożeniom i pomagając uwolnić przerażonych, bezbronnych ludzi, jednego po drugim. – Tak wiele ofiar straciło już nadzieję. Akceptują życie niewolnika jako swoje przeznaczenie – dodaje.

Czytaj także

 1
  • Chyba cyganie szmaty ... nie wprowadzajcie czytelników w błąd.