Zdjęcie uśmiechniętego Trumpa z niemowlęciem wywołało kontrowersje. Rodzice dziecka zginęli w strzelaninie

Zdjęcie uśmiechniętego Trumpa z niemowlęciem wywołało kontrowersje. Rodzice dziecka zginęli w strzelaninie

Para prezydencka pozuje z dzieckiem ofiar strzelaniny
Para prezydencka pozuje z dzieckiem ofiar strzelaniny / Źródło: Twitter / @FLOTUS
Wśród ofiar strzelaniny w El Paso byli Andre i Jordan Anchondo, którzy mieli dwumiesięczne dziecko. Niemowlę cudem przeżyło atak i trafiło pod opiekę dziadków. Chociaż zostało wypisane ze szpitala, to wróciło tam specjalnie po to, by pozować do zdjęcia z uśmiechniętym Donaldem Trumpem.

Podczas strzelaniny w Walmarcie w El Paso obecni byli rodzice dwumiesięcznego Paula. Gdy Patrick Crusius otworzył ogień, ojciec niemowlęcia próbował osłonić przed kulami żonę, a ta z kolei osłaniała syna. Andre i Jordan Anchondo zginęli, a Paul wyszedł ze zdarzenia jedynie ze złamanymi palcami. Do urazu doszło wówczas, gdy martwe ciało matki spadło na chłopca. Życiu i zdrowiu dziecka nie zagraża już niebezpieczeństwo, przez co lekarze podjęli decyzję o wypisaniu go ze szpitala. Niemowlę kilka dni później zostało jednak znowu tam przywiezione. Dziennikarz ABC przekazał na , że rozmawiał z dziadkiem Paula. Mężczyzna miał mu przekazać, że do jego domu przyszło dwóch przedstawicieli Białego Domu i poprosiło o udział w sesji zdjęciowej z parą prezydencką.

Ostatecznie obok i Melanii Trump pozował wujek niemowlęcia, Tito Anchondo. Mężczyzna przyznał, że jest zwolennikiem obecnego prezydenta USA, z którym sympatyzował również jego tragicznie zmarły brat. Tłumaczenia Anchondo nie przekonały jednak internautów, którzy skrytykowali zdjęcia udostępnione w mediach społecznościowych przez Pierwszą Damę. Widać na nich, jak uśmiechnięta Melania trzyma na rękach chłopca, a obok niej pozuje równie zadowolony Donald, który dodatkowo uniósł kciuk. Jak podaje „The Guardian”, w szpitalu odwiedzonym przez parę prezydencką znajdowało się jeszcze osiem osób poszkodowanych podczas strzelaniny. Troje z nich i tak nie mogłoby brać udziału w sesji z Trumpami, ponieważ uniemożliwiał im na to stan zdrowia. Pozostali odmówili.

„Piękny list” od Kim Dzong Una

Na tym nie koniec piątkowych doniesień o działalności Donalda Trumpa. Media obiegła informacja o tym, że prezydent USA otrzymał „bardzo piękny list” od przywódcy Korei Północnej. Jak podaje agencja Reutera, polityk powiedział, że to „bardzo pozytywny list”, który osobiście doręczono mu w czwartek. Trump nie zdradził jednak, kto dostarczył mu korespondencję. Dodał jedynie, że prawdopodobnie po raz kolejny spotka się z . – Napisał naprawdę piękny, trzystronnicowy – i mam tu na myśli to, że od początku do końca – naprawdę piękny list – podkreślił Trump.

We wspomnianym liście Kim Dzon Un miał napisać, że „nie był szczęśliwy” z powodu testów przeprowadzanych przez Koreę Północną. Miał też przyznać, że była to odpowiedź na wspólne wojskowe ćwiczenia Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej. Trump komentując ten wątek stwierdził, że „nigdy nie był fanem” wojennych gierek.

To nie pierwszy „piękny list”

Przypomnijmy, o "pięknym liście" od Kim Dzong Una mowa była już w połowie czerwca. W trakcie konferencji prasowej Donald Trump odniósł się do stosunków i rozmów pomiędzy USA a Koreą Północną. Prezydent USA stwierdził, że Kim Dzong Un do tej pory „dotrzymuje słowa” w sprawie testów jądrowych i rakietowych, mimo że nie są zaplanowane żadne kolejne rozmowy na ten temat.

– Właśnie otrzymałem piękny list od Kim Dzong Una. Nie pokażę wam go oczywiście, jednak był to bardzo osobisty, ciepły i miły list, co doceniam – powiedział prezydent USA. Dodał także, że „Korea Północna ma ogromny potencjał pod przywództwem Kim Dzong Una”. – Korea Północna, poprzez to, co reprezentuje, ludzie są świetni, ziemia jest świetna, lokalizacja jest wspaniała. I tym, który to rozumie i czuje, jest Kim Dzong Un. On to pojmuje – dodał. – Mamy ze sobą bardzo dobre stosunki. Teraz mogę to potwierdzić przez list, który dostałem wczoraj. I myślę, że stanie się coś pozytywnego – stwierdził.

Czytaj także:
Korea Północna ukradła 2 mld dolarów. Pieniądze mogą być wykorzystane do produkcji broni jądrowej – ostrzega ONZ

Czytaj także

 5
  •  
    1
    Bardzo proszę o pomoc.
    Wystarczy udostępnienie
    pomagam.pl/kulisandrzej
    • Dziecko żyje, ma opiekę i miłość, to powód do radości. Inna sprawa to upadek amerykańskiej "cywilizacji". W Szwajcarii ludzie mają więcej broni, nawet automatycznej, a jakoś nie dochodzi do rzezi. Jak i w Kanadzie albo Skandynawii. USA to "kultura", gdzie człowiek człowiekowi wilkiem, patologia. Upadek cywilizacji.
      •  
        ewentualne posiadanie broni tylko po wnikliwych badaniach i sprawdzeniu dokładnym przez policję, nie można wszystkim dawać broni bo to jednak powoduje tragedie ludzkie
        • Skoro dziecko przeżyło, to można to tylko skomentować uśmiechem.