„Będę walczyła, dopóki nie otrzymamy przeprosin”. Odsłonięto pomnik ofiar seksualnego niewolnictwa

„Będę walczyła, dopóki nie otrzymamy przeprosin”. Odsłonięto pomnik ofiar seksualnego niewolnictwa

Lee Yong-soo przy pomniku
Lee Yong-soo przy pomniku / Źródło: X-news
W Seulu odsłonięto pomnik „pocieszycielek”, jak eufemistycznie określano koreańskie kobiety zmuszane do nierządu podczas japońskiej okupacji regionu w latach 1910-45. Aktywistka Lee Yong-soo. która przeżyła ten koszmar, zadeklarowała, że „nigdy nie ugnie się przed tym kłamcą (premierem Japonii) Abe”. – Będę walczyła, dopóki nie otrzymamy przeprosin – zapewniła.

Aktywiści stoją na stanowisku, że rząd Japonii pomniejsza liczbę niewolnic seksualnych i nie przyjmuje pełnej odpowiedzialności za wyzysk, ani też nie zrekompensował cierpień ofiar.

W 2007 r. Lee Yong-soo zeznawała przed Kongresem USA, opowiadając o swoich losach podczas II wojny światowej. Dzisiejsza aktywista została porwana, aby zostać „pocieszycielką”, w wieku 16 lat. W niewoli była wykorzystywana seksualnie średnio 4-5 razy dziennie, była gwałcona, bita, cięta żołnierskimi nożami i poddawana elektrowstrząsom, gdy próbowała zbiec z niewoli. Po wojnie rodzina Lee Yong-soo wyparła się jej i została ona uznana za niegodną wyjścia za mąż.

Po jej zeznaniach przed Kongresem USA, premier Japonii Shinzo Abe zaprzeczył odpowiedzialności jego ojczyzny w tych wydarzeniach oraz stwierdził, że formalne przeprosiny jego gabinetu nie są potrzebne, pomimo że poprzednie rządy przyjęły odpowiedzialność za seksualne niewolnictwo w latach 1910-45.

Shinzo Abe ostatecznie wyraził swój „najgłębszy żal” i przeprosił w imieniu rządu Japonii podczas swojej drugiej kadencji. Nastąpiło to pod koniec 2015 r., po formalnym porozumieniu pomiędzy Koreą Południową i Japonią.

„Bataliony pocieszycielek” były organizowane przez Cesarską Armię Japońską. Systemowe „ośrodki pocieszenia” były zakładane od 1937 r. Zmuszano tam kobiety do prostytucji na rzecz żołnierzy japońskich. Liczbę zmuszanych do nierządu kobiet szacuje się od 50 do 300 tysięcy.

Pod koniec II wojny światowej, gdy przegrana Japonii była przesądzona, „pocieszycielki” były porzucane bądź mordowane przez japońskich żołnierzy. Te, którym udało się przeżyć i powrócić do swoich domów, były izolowane przez lokalne społeczności i żyły w hańbie, napiętnowane za to, co im zrobiono.

Czytaj także:
W czasie wojny była niewolnicą seksualną, całe życie walczyła o odszkodowanie. Zmarła Song Shin-do

Czytaj także

 0