Turecka armia ostrzelała pozycje USA w Syrii? „Zastrzegamy prawo do samoobrony”

Turecka armia ostrzelała pozycje USA w Syrii? „Zastrzegamy prawo do samoobrony”

Pentagon
Pentagon / Źródło: Fotolia / icholakov
Departament Obrony USA poinformował, że amerykańskie wojska w USA znalazły się pod tureckim ostrzałem. Władze Turcji stanowczo zaprzeczyły.

Amerykański Departament Obrony przekazał, że wojska USA stacjonujące w północnej Syrii znalazły się pod ostrzałem artyleryjskim Turcji. Rzecznik Pentagonu Brook DeWalt poinformował, że dosłownie kilkaset metrów od bazy USA znajdującej się w pobliżu przygranicznej miejscowości Kobane doszło do eksplozji.W jej wyniku nikt nie ucierpiał. Z jego relacji wynika, że strona turecka była w pełni świadoma tego, że w tym miejscu stacjonują siły amerykańskie. Generał Mark Milley, szef Kolegium Szefów Sztabów sił zbrojnych USA już wcześniej podkreślał, że Turcja, która jest amerykańskim sojusznikiem w NATO, została szczegółowo poinformowana o tym, gdzie dokładnie znajdują się wojska Stanów Zjednoczonych w Syrii.

Tymczasem strona turecka stanowczo zaprzecza amerykańskim doniesieniom. Ministerstwo obrony wydało oświadczenie, w którym zaznaczono, że ostrzelano graniczny posterunek w pobliżu miasta Suruc. „Ostrzał amerykańskiego punktu nie był naszym celem. Podjęliśmy wszelkie środki ostrożności, aby zminimalizować ryzyko spowodowania jakichkolwiek szkód po stronie USA. Jak tylko dostaliśmy sygnał od amerykańskiego dowództwa, przerwaliśmy ostrzał. To, co zrobiliśmy, to ostrzał pozycji terrorystów (tym mianem Turcja określa kurdyjskie bojówki w Syrii – red.) przeprowadzony w samoobronie” – podkreślono.

Rzecznik Pentagonu zaznaczył, że Stany Zjednoczone domagają się od Turcji powściągnięcia jakichkolwiek działań, których efektem mogłyby być straty po stronie USA. Brook DeWalt dodał, że pociągnęłyby one za sobą natychmiastową reakcję w ramach samoobrony.

Atak Turcji na Kurdów w Syrii

W środę 9 października, prezydent Recep Tayyip Erdogan ogłosił rozpoczęcie inwazji na północną Syrię. Turecka armia atakuje region zamieszkany przez Kurdów pomimo gróźb, jakie pod adresem Ankary formułował zaledwie kilka dni temu prezydent USA Donald Trump. Stany Zjednoczone mogą poczuwać się odpowiedzialne za sytuację, ponieważ na długo przed decyzją o wycofaniu wojsk US Army z Syrii mówiło się, iż będzie to jasny sygnał do ataku dla Turcji. Wcześniej obecność sojuszniczych wojsk powstrzymywała Erdogana, który od dawna zwalcza kurdyjską mniejszość etniczną na terytorium swojego kraju. Teraz będzie mógł robić to także w Syrii.

Oficjalnym powodem do interwencji jest „zniszczenie terrorystycznego korytarza, który próbuje się ustanowić przy południowej granicy Turcii i zaprowadzenie pokoju w regionie”. Takie powody podaje prezydent Erdogan.

Czytaj także:
Turecka bomba uszkodziła mury więzienia w Syrii. Dzięki temu uciekło pięciu bojowników ISIS

Źródło: CNN / Reuters

Czytaj także

 0