O zdarzeniu, do którego doszło na jednej z Wysp Kurylskich, poinformował portal Mirror. 36-letni Aleksiej Iwanowski razem ze znajomymi zbierał kraby. Nagle w pobliżu znalazło się kilka niedźwiedzi brunatnych, w tym dorosła samica z młodymi. To właśnie ona miała zaatakować 36-latka, gryząc jego nogę oraz zdzierając skórę z głowy, pleców i pośladków. Później drapieżnik zranił także kolegę Iwanowskiego, ale dalszej tragedii zapobiegli pozostali obecni na miejscu ludzie, którzy zaczęli rzucać kamieniami w niedźwiedzia oraz oślepiać go światłami samochodu.
Świadkowie zdarzenia najpierw myśleli, że Iwanowski nie żyje. Przybyli na miejsce ratownicy podjęli jednak reanimację, a ciężko ranny mężczyzna został przewieziony do oddalonego o 400 kilometrów szpitala w Jużnosachalińsku. Tam lekarze przyszyli mu ucho oraz amputowali nogę. Następnie 36-latek został wprowadzony w śpiączkę, a personel szpitala wciąż walczy o jego życie. Do sieci trafiły nagrania na których widać leżące w miejscu ataku ubrania 36-latka, które zostały zerwane przez niedźwiedzia.
