Zamieszki w Bristolu. Premier po stronie policji, demonstranci zarzucają służbom brutalność

Zamieszki w Bristolu. Premier po stronie policji, demonstranci zarzucają służbom brutalność

Protesty w Bristolu
Protesty w Bristolu / Źródło: Newspix.pl / SWNS
W miniony weekend doszło do kolejnego brutalnego protestu w Bristolu w Wielkiej Brytanii. Początkowo pokojowa demonstracja przerodziła się w uliczną walkę. Premier Boris Johnson skrytykował demonstrantów, pisząc o „haniebnych atakach na policję”. Dziennikarz, który relacjonował przebieg protestu, mówi z kolei, że padł ofiarą brutalnej interwencji i tak agresywnych działań funkcjonariuszy nie widział na żadnym proteście w przeszłości.

Powodem protestów, jakie od ponad tygodnia przetaczają się przez Bristol jest proponowana przez parlament zmiana prawa. Chodzi o projekt ustawy, w którym m.in. pojawiły się zapisy zwiększające uprawnienia dla . Zdaniem krytyków, zmiana prawa posłuży do ograniczania możliwości organizowania demonstracji, a co za tym idzie, będzie sporym ograniczeniem swobód obywatelskich.

Początkowo pokojowe protesty przybrały jednak niepokojące rozmiary. Na nagraniach zamieszczonych w  widzimy ścierające się ze sobą tłumy i kolumny funkcjonariuszy w pełnym umundurowaniu bojowym, które odpierają ataki demonstrantów. Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson określił wydarzenia mianem „haniebnych ataków na policjantów”. „Nasi oficerowie nie powinni być narażeni na rzucanie w nich cegłami, butelkami i fajerwerkami przez tłum, który jest zdecydowany na użycie przemocy i spowodowanie zniszczenia mienia. Policja i miasto mają moje pełne wsparcie” – napisał.

twitter

Dziennikarz zaatakowany podczas zamieszek

Druga strona barykady nie pozostaje jednak dłużna i wytyka policji, że ta jest w stosunku do protestujących wyjątkowo agresywna. Jak podaje „The Independent”, głos w sprawie zabrał m.in. relacjonujący wydarzenia z Bristolu dziennikarz Christopher Walls. Jak twierdzi, został on brutalnie zaatakowany przez funkcjonariuszy, w wyniku czego zniszczono m.in. jego aparat.

twitter

Jak relacjonował dziennikarz, policja spychała protestujących tarczami, używała także koni i psów, by napierając na protestujących, jak najdalej ich odsunąć. Walls twierdzi, że podczas fotografowania protestu, policjant zaatakował go pałką, w efekcie tego uszkodził mu nadgarstek i zniszczył aparat, którego dziennikarz używał w swojej pracy. – Nigdy nie widziałem, żeby podczas jakiegokolwiek protestu, policja była aż tak agresywna w stosunku do ludzi – powiedział serwisowi. Jak dodał, nie jest jedynym dziennikarzem, którego potraktowano niewspółmiernie do sytuacji. Jak wskazał, jego zdaniem, działania wymierzone w przedstawicieli prasy, są celowe.

Czytaj też:
Winchester. Spór o pomnik Grety Thunberg. W mieście narasta fala sprzeciwu

Źródło: WPROST.pl / The Independent/CNN
+
 1

Czytaj także