Po sieci krąży „Lista śmierci polityków niemieckich”. Policja ostrzega parlamentarzystów

Po sieci krąży „Lista śmierci polityków niemieckich”. Policja ostrzega parlamentarzystów

Niemcy protestują przeciwko polityce rządu w czasie pandemii koronawirusa
Niemcy protestują przeciwko polityce rządu w czasie pandemii koronawirusa Źródło: Newspix.pl / EXPA
W niemieckich mediach społecznościowych zaistniała ostatnio lista z nazwiskami polityków, którym grozi się śmiercią. Dziennik „Tagesspiegel” zwraca uwagę, że znaleźli się na niej politycy głosujący za obostrzeniami sanitarnymi. Z kolei swissinfo.ch pisze o monitorowaniu przez niemieckie służby antylockdownowych aktywistów.

Parlamentarzyści z Bundestagu zostali ostrzeżeni przez tamtejszą policję w związku z krążącymi w internecie groźbami śmierci. Chodzi o listę z imionami i nazwiskami posłów, którą podaje się na komunikatorze Telegram pod nazwą „lista śmierci polityków niemieckich”.

Nieprzypadkowo na liście znaleźli się wszyscy parlamentarzyści, którzy zagłosowali za ustawą, dającą władzom federalnym nowe uprawnienia, m.in. do wprowadzenia godziny policyjnej od 22 do 5 we wszystkich regionach, gdzie tygodniowo notuje się ponad 100 przypadków zakażeń na 100 tys. mieszkańców.

Lista obejmuje więc 342 posłów koalicji CDU/CSU i SPD, którzy poparli zmiany w prawie. Przeciwko byli AfD, Lewica i FDP, Zieloni w większości wstrzymali się od głosu. Policja prosi wszystkich obecnych na niej polityków o natychmiastowe zgłaszanie wszelkich dostrzeżonych zagrożeń.

Służby inwigilują uczestników protestów antylockdownowych

O pogarszających się nastrojach w niemieckim społeczeństwie mogą też świadczyć podjęte przez krajowe służby działania wywiadowcze, polegające na monitorowaniu uczestników anty-lockdownowych protestów. Osoby te od pewnego czasu organizują się w grupy, w których nie brakuje skrajnie prawicowych ekstremistów i zwolenników teorii spiskowych.

Ruch antylockdownowy rozpoczął się w Niemczech w ubiegłym roku od małej demonstracji w Stuttgarcie. Pd tamtego czasu wciąż rośnie na sile i ściąga na protesty sfrustrowanych obostrzeniami ludzi z różnych części kraju. Władze obawiają się, że wściekli na ograniczenia obywatele mogą skierować swoją złość na polityków, na pięć miesięcy przed zaplanowanymi wyborami.

Rzeczniczka BfV Angela Pley podkreślała, że powtarzające się protesty przeciwko koronawirusowej polityce w Niemczech ciągle przybierają na sile i zmierzają do eskalacji. Jak twierdzi, organizatorzy demonstracji mają w planach wyjście poza sam sprzeciw wobec restrykcji. Niektórzy z nich negują istnienie Niemiec w obecnym kształcie, inni wyrażać mają jawnie antysemickie poglądy.

Czytaj też:
Medalista olimpijski pokazał dramatyczne zdjęcie ze szpitala. „Są dupki, które negują pandemię”

Źródło: Tagesspiegel, swissinfo.ch