Komu w Izraelu przyda się awantura z Polską? „Długi cień Moskwy i ustawy 447”

Komu w Izraelu przyda się awantura z Polską? „Długi cień Moskwy i ustawy 447”

Jair Lapid
Jair Lapid Źródło: Shutterstock / Gil Cohen Magen
Izraelski rząd to obecnie zbieranina wrogo do siebie nastawionych sił, połączonych jedynie wrogością do poprzedniej ekipy Benjamina Netanjahu. Centryści w koalicji z Arabami, nacjonaliści religijni i świeccy o rosyjskich korzeniach – wszystko to tworzy mieszankę wybuchową, chłonącą jak gąbka polskie paliwo.

PiS nie ma monopolu na starcia w sprawie majątku pożydowskiego w Polsce. Gdyby tak było, parę lat temu minister Tomasz Arabski nie musiałby podczas wizyty Donalda Tuska w Izraelu uciszać dziennikarza PAP, próbującego zapytać premiera o to, dlaczego nie wywiązuje się z obietnic składanych w tej sprawie.

Temat jest w Polsce bardzo drażliwy. W Izraelu służy bardziej jako tani, w kategoriach kosztów politycznych, sposób na budowanie pozycji w rządzie i poza nim.

Sformułowane w podniosłym tonie pamięci o Holokauście pismo ambasady Izraela w Polsce, dotyczące nowelizacji kodeksu postępowania administracyjnego, jest tego najlepszym dowodem.

Nie jest to przecież wybryk placówki w Warszawie, której nie objął jeszcze nowo mianowany ambasador, tylko przygotowana wcześniej i starannie przemyślana inicjatywa izraelskiego resortu dyplomacji, kierowanego przez Jaira Lapida.

Artykuł został opublikowany w 26/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 5

Czytaj także