Zrzucają hidżaby, ścinają włosy. „Walka o prawa kobiet staje się walką o wyjście spod władzy tyranii”

Zrzucają hidżaby, ścinają włosy. „Walka o prawa kobiet staje się walką o wyjście spod władzy tyranii”

Teheran. Po śmierci Mahsy Amini kobity wyszły na ulice, by protestować przeciwko reżimowi
Teheran. Po śmierci Mahsy Amini kobity wyszły na ulice, by protestować przeciwko reżimowi Źródło: Newspix.pl / ZUMA
Prawo w Iranie kompletnie nie nadąża ze emancypacją kobiet. Wprawdzie kobiety mają prawa wyborcze, pracują, stanowią ok. 60 procent studentów, ale jednocześnie obowiązują je wywodzące się z szariatu przepisy. W sądzie głos kobiety jest równy połowie głosu mężczyzny. Córki dziedziczą mniej niż synowie. Dzieci Iranek z mężczyzną spoza Iranu nie dostają automatycznie irańskiego obywatelstwa. Obowiązkowy hidżab jest tylko bardzo widocznym symbolem tej dyskryminacji, ale wcale nie jedynym jej przejawem – mówi Ludwika Włodek, reporterka, socjolożka, wykładowczyni z Wydziału Orientalistyki Uniwersytetu Warszawskiego.

Krystyna Romanowska: Czy zamieszki w Iranie w reakcji na tragedię Mahsy Amini, zmarłej po pobycie w komisariacie, do którego trafiła za niedostateczne przestrzeganie reguł hidżabu, są punktem zwrotnym w historii tego kraju? Czy kobiety obalą fundamentalistyczny reżim?

Ludwika Włodek: Na ulice Iranu wychodzą nie tylko kobiety. To manifestacja całego narodu, który solidaryzuje się z kobietami. Ludzie są oburzeni i zszokowani śmiercią Mahsy Amini – nie trzeba być wielkim feministą, żeby uznać ten przypadek za niedorzeczną brutalną zbrodnię. Manifestacje odbywają się w ponad 80 miastach Iranu. Giną ludzie, Nie znamy dokładnej liczby zabitych przez służby porządkowe, ale organizacje broniące praw człowieka mówią już o 80 osobach.

Jedną z ofiar jest postrzelona sześcioma kulami Hadis Najafi, 21-letnia popularna tik-tokerka. Takie incydenty jeszcze potęgują wzburzenie protestujących.

Manifestują nawet mieszkańcy bardzo konserwatywnych miast, takich jak Meszhed na wschodzie – święte miasto szyitów czy Kum, na południu od Teheranu, w którym są szkoły religijne i z którego wywodzi się wielu ajatollahów. Strajk generalny zapowiedzieli nauczyciele i pracownicy przemysłu. Jeśli faktycznie by doszło do masowych strajków, to byłby cios dla irańskiego teokratycznego reżimu. Na uniwersytetach władze ogłosiły zajęcia zdalne, ale i studenci, i wykładowcy odmówili w nich udziału, póki aresztowani za udział w manifestacjach studenci nie zostaną wypuszczeni na wolność.

Cały wywiad dostępny jest w 39/2022 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.