Na wojnę w trampkach. Jak Rosjanie pokpili kwestię zaopatrzenia

Na wojnę w trampkach. Jak Rosjanie pokpili kwestię zaopatrzenia

Rosjanie świętujący aneksję ukraińskich ziem
Rosjanie świętujący aneksję ukraińskich ziem Źródło: PAP / Epa/Yuri Kochetkov
Wojna Rosji z Ukrainą każdego miesiąca odsłania kolejne problemy w szeregach agresora i nie wystawia najlepszej oceny „drugiej armii świata”. Potwierdzają się doniesienia amerykańskiego i ukraińskiego wywiadu, które już na początku konfliktu mówiły o pustych magazynach i kiepskim przygotowaniu Federacji Rosyjskiej.

Od samego początku tej wojny przekonywano nas, że Rosja jest źle przygotowana do jej prowadzenia. W planach Kremla było w końcu szybkie zdobycie Kijowa, a nie przeciąganie konfliktu na ponad pół roku. Pierwsze potwierdzenia tych doniesień mogliśmy obserwować podczas nieudanej ofensywy na stolicę Ukrainy, kiedy to wielokilometrowe konwoje rosyjskich wojsk po prostu utknęły, bo zabrakło paliwa dla pojazdów.

W czerwcu media społecznościowe obiegły zdjęcia nowych rosyjskich rekrutów, którzy na wojnę jechali w trampkach czy skórzanych wizytowych butach. W wielu miejscach widać było też gorączkowe próby zastąpienia wojskowego wyposażenia cywilnymi zamiennikami. Kiedy w sierpniu nadeszły uzupełnienia sprzętu z wojskowych magazynów, odkryto kolejne zaniedbania.

twitter

Nieprzygotowani rekruci prosto na front

Rosjanie z najnowszego poboru otrzymali sprzęt często przestarzały i zepsuty. Niektóre przedmioty rozpadały się rekrutom w rękach, inni otrzymali ubrania o kilka rozmiarów za duże. Wielu najbardziej potrzebne elementu kupowało za własne pieniądze. Zamiast karimat używali zdobycznych koców, a śpiwory zastępowali foliowymi plandekami. W obliczu nadchodzącej zimy rosyjscy cywile pospiesznie szyją cieplejszą bieliznę dla swoich wojaków, którzy tego również nie otrzymali od swojego kraju.

W ciągu ostatnich tygodni wiele nagrań i relacji wskazywało też na to, że Rosjanie wysyłają na front ludzi kompletnie nieprzygotowanych. Głośno było o przypadkach rekrutów, którzy do niewoli trafili już kilka dni po mobilizacji. Można też wywnioskować, że nie wszyscy nowi żołnierze przechodzą kursy pierwszej pomocy, a już na pewno nie otrzymują odpowiednich apteczek. Radzi się im, by przed wyjazdem zaopatrzyli się w tampony, które posłużyć mają do tamowania ran postrzałowych.

Putin: Popełniono błędy

Sam Władimir Putin przyznał, że podczas mobilizacji popełniono błędy i zażądał ich wyeliminowania w oficjalnym zarządzeniu. – W trakcie działań mobilizacyjnych otrzymuje się wiele informacji od obywateli na temat samej organizacji naboru, jakości dostaw, warunków życia i innych kwestii. Pojawia się wiele pytań. Musimy naprawić wszystkie błędy i zapobiec im w przyszłości – mówił.

W związku z katastrofalną logistyką stanowisko stracił już generał armii Dmitrij Bułgakow, zajmujący się tym sektorem od 2008 roku. Zastąpił go ulubieniec Putina, gen. płk. Michaił Mizincew, który wysyłany jest wszędzie tam, gdzie Rosjanie aktualnie sobie nie radzą. To on nadzorował oblężenie Mariupola, kierował walkami wokół Chersonia. Obecnie ma za zadanie naprawić wieloletnie zaniedbania w logistyce rosyjskiej armii. Jest to być zadanie, które zwłaszcza zimą okaże się kluczowe dla rosyjskiej armii.

Raport Wojna na Ukrainie Otwórz raport Czytaj też:
Putin dokonał wymiany jeńców mimo stanowczego sprzeciwu FSB. „Zdawali sobie sprawę z konsekwencji”

Źródło: Wirtualna Polska / Wprost.pl
 0

Czytaj także