Bajeczne majątki, wille we Włoszech i medale. Powiedzą wszystko, co każe Putin, codziennie siejąc nienawiść

Bajeczne majątki, wille we Włoszech i medale. Powiedzą wszystko, co każe Putin, codziennie siejąc nienawiść

Od lewej: Margarita Simonjan, Władimir Sołowjow i Olga Skabiejewa
Od lewej: Margarita Simonjan, Władimir Sołowjow i Olga Skabiejewa Źródło: Wikimedia Commons /Russia 1/Instagram
Ich twarze są doskonale znane i, w przeciwieństwie do szeregowych urzędników czy żołnierzy, nie mogą wykpić się od odpowiedzialności mówiąc, że tylko wykonywali rozkazy. Jeśli są jeszcze w tych ludziach jakiekolwiek emocje, to życzyłbym sobie, żeby przyśnił im się kiedyś kołyszący się na stryczku Julius Streicher. Jego losu niestety raczej nie podzielą. Oto czołowi propagandyści Putina.

„Żadnej wojny Rosji z Ukrainą nigdy nie będzie, bo dowolny człowiek, który na poważnie spróbuje uzasadnić tego typu akt jest przestępcą, przy czym nie umiem sobie wyobrazić jakiego rozmiaru. W Ukrainie żyją absolutnie nam bratni po duchu, po krwi, po wspólnej historii ludzie, z którymi wojna jest najstraszniejszym przestępstwem, jakie można sobie wyobrazić. Nie wolno krzyczeć »Sewastopol nasz«, nie wolno krzyczeć »Krym nasz«. Trzeba zrobić tak, żeby życie w naszym kraju było na tyle atrakcyjne, żeby Ukraińcom, Białorusinom, Mołdawianom, Ormianom, Gruzinom, wszystkim zachciało się żyć z nami w pokoju i przychodzić do nas. No bo inaczej to my zawsze krzyczymy »chodźcie szybko do nas« – no kto będzie kochać takich ludzi?”

Tę trzeźwą analizę sytuacji jeszcze w 2008 r. przedstawił podczas występów w Moskiewskim Teatrze Akademickim sam Władimir Sołowjow. Kiedy w Kijowie trwały już protesty euromajdanowe, w tym samym teatrze Sołowjow miał kolejne występy. Został wtedy zapytany przez widzkę, co sądzi na temat możliwego zwrotu Krymu. Odpowiedział: „Nie daj Boże. Jak pani sobie to wyobraża? (…) Po pierwsze nie ma żadnej prawnej podstawy ku temu. No nie daj Boże, a po co pani Krym? A dlaczego Krym? A dlaczego nie Finlandię, która też była nasza? A dlaczego nie Polskę? A dlaczego nie republiki centralnoazjatyckie? Czemu zatrzymujemy się na 1991 r., a może powinniśmy przywrócić Imperium Rosyjskie w granicach z 1905 r? W którym momencie historii będziemy ustalać co wolno, a co nie? Czemu wybieramy czasy Chruszczowa? Przecież on oddał Krym absolutnie legalnie, były specjalne akty prawne. Jeżeli mówimy o zwrocie, to oznacza wojnę. Chce pani walczyć z Ukrainą? Ile ukraińskich i rosyjskich żyć jest gotowa pani poświęcić, żeby przejąć Krym? Krym, który już dawno jest terytorium Tatarów Krymskich, pani chce ich eksterminować? (…) Pani myśli, że świat się na to zgodzi?”.

Obie wypowiedzi można sobie zobaczyć w Internecie i porównać sobie z tym, co Sołowjow mówi dziś i co mówił zaledwie cztery miesiące po debacie z widzką, kiedy Rosja anektowała Krym. Pytanie brzmi, czy szczery był wtedy, czy jednak szczerze mówi teraz, gdy nawołuje do ludobójstwa, rozstrzeliwania opozycjonistów, wojny światowej i atomowej apokalipsy?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, potrzebna jest odrobina kontekstu.

Cały artykuł dostępny jest w 3/2023 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.