Bułgarskie pielęgniarki po ośmiu latach więzienia wróciły do domu

Bułgarskie pielęgniarki po ośmiu latach więzienia wróciły do domu

Fot. EPA/SABRI EL MHEDWI
Po ponad ośmiu latach zakończył się koszmar pięciu bułgarskich pielęgniarek i palestyńskiego lekarza, oskarżonych o spowodowanie epidemii AIDS w szpitalu dziecięcym w Libii.

Po nerwowych negocjacjach, które trwały całą noc z poniedziałku na wtorek, francuski samolot rządowy ze skazanymi w Trypolisie na karę dożywotniego więzienia Bułgarkami i Palestyńczykiem wylądował w Sofii o godzinie 8.55 czasu polskiego.

Na lotnisku z kwiatami witały ich wzruszone rodziny, a także przedstawiciele najwyższych władz państwowych Bułgarii.

Kristiana Wyłczewa, Sneżana Dimitrowa, Wala Czerweniaszka, Walentina Siropulu, Nasia Nenowa i palestyński lekarz Aszraf al-Chadżudż mogli wrócić do Bułgarii m.in. po negocjacjach z udziałem żony prezydenta Francji Cecilii Sarkozy i unijnej komisarz ds. stosunków zewnętrznych Benity Ferrero-Waldner.

Razem z tą szóstką do domu wrócił doktor Zdrawko Georgijew, małżonek jednej z pielęgniarek, współoskarżony w ich procesie, a następnie uwolniony od zarzutu spowodowania epidemii AIDS. W 2004 r., gdy Bułgarki i Palestyńczyka skazano na śmierć, Georgijew usłyszał wyrok czterech lat więzienia za handel walutą. Ostatecznie wyszedł na wolność, ponieważ do tego czasu spędził w areszcie śledczym już pięć lat. Władze libijskie nie pozwoliły mu jednak na wyjazd z kraju i lekarz przez trzy lata mieszkał w bułgarskiej ambasadzie.

Na lotnisku przybyłych powitał prezydent Georgi Pyrwanow. Tuż przed lądowaniem wydał on dekret, którym ułaskawił pielęgniarki i palestyńskiego lekarza. Dzięki temu nie będą oni musieli odbywać kary dożywotniego więzienia, na jaką Najwyższa Rada Sprawiedliwości w Libii zamieniła wyroki śmierci. Prezydent podkreślił, że dekret jest wyrazem przekonania Bułgarii o niewinności kobiet i Palestyńczyka.

W ostatnich miesiącach uwolnienie pielęgniarek stało się sprawą całej Bułgarii, organizowano wiece i modlitwy na rzecz ich powrotu do domu. Zainicjowano szeroką kampanię międzynarodową pod hasłem "Nie jesteście same". Politycy, dziennikarze i zwykli obywatele nosili specjalne wstążki na znak solidarności z więzionymi. Wstążki otrzymywali wszyscy odwiedzający Bułgarię politycy.

Do rozwiązania sprawy doszło za pośrednictwem Unii Europejskiej, po aktywnej interwencji Francji i serii zdecydowanych oświadczeń USA na rzecz uwolnienia pielęgniarek i Palestyńczyka.

Pielęgniarki aresztowano w mieście Bengazi na wschodzie Libii w lutym 1999 r. po wybuchu epidemii AIDS w miejscowym szpitalu dziecięcym. Według początkowych danych zarażonych zostało ok. 380 dzieci, później strona libijska podniosła ich liczbę do 438, dodając, że 56 już zmarło.

Razem z Bułgarkami zatrzymano kilkunastu pracowników medycznych innych narodowości - osoby te zostały jednak zwolnione na początkowym etapie śledztwa i ostatecznie przed sądem postawiono pięć pielęgniarek oraz lekarzy - Palestyńczyka i dra Georgijewa.

Podczas śledztwa dwie Bułgarki złożyły samoobciążające zeznania; wycofały się z nich jednak na procesie, twierdząc, że wymuszono je torturami. Wszyscy oskarżeni mówili, że byli poddawani wstrząsom elektrycznym, bici kijami, skakano po nich, a dwie kobiety powiedziały, że zostały zgwałcone. Podczas śledztwa jedna z pielęgniarek - Nasia Nenowa, próbowała popełnić samobójstwo.

Libijski sąd nie uwzględnił jednak ani zaprzeczeń oskarżonych, ani opinii powołanych przez obronę biegłych, w tym odkrywcy wirusa HIV prof. Luca Montagniera. Według nich przyczyną epidemii były złe warunki higieniczne w szpitalu oraz nieprzestrzeganie norm sanitarnych.

19 grudnia 2006 r. sąd w Trypolisie ponownie skazał sześcioro oskarżonych na karę śmierci. Wyrok podtrzymał także Sąd Najwyższy. Dopiero w ubiegłym tygodniu libijska Najwyższa Rada Sprawiedliwości zamieniła karę śmierci na dożywotnie więzienie. Umożliwiło to ekstradycję skazanych do Bułgarii na podstawie dwustronnego porozumienia o pomocy prawnej z 1984 roku.

W tym czasie ze stroną libijską prowadzono negocjacje, do których w ostatnich latach aktywnie włączyła się UE.

Rodziny zarażonych domagały się odszkodowań, analogicznych do tych, jakie Libia wypłaciła rodzinom ofiar zamachu na samolot PANAM nad szkockim Lockerbie w 1988 r., czyli po 10 mln dolarów za każde zarażone dziecko. Ostatecznie rodziny otrzymały po 1 mln dolarów. Według wtorkowych mediów bułgarskich pieniądze dał szejk Kataru.

Po otrzymaniu odszkodowań rodziny odstąpiły od żądania kary śmierci, co pozwoliło zamienić ją na dożywocie. Powołano międzynarodowy fundusz pod egidą UE, gwarantujący środki na leczenie zarażonych dzieci i walkę z AIDS w Libii.

Jednak według obserwatorów głównym celem Libii, oprócz pieniędzy, było doprowadzenie do normalizacji stosunków politycznych i gospodarczych z Zachodem, zerwanych po zamachach terrorystycznych, a także przyciągnięcie inwestycji zagranicznych.

Ostatnimi warunkami postawionymi w poniedziałek przez Libię - poza pełną normalizacją stosunków z UE oraz gwarancjami leczenia zarażonych wirusem HIV dzieci - były budowa magistrali drogowej, łączącej jej terytorium z Tunezją i Egiptem, budowa kolei łączącej libijskie porty z częścią stolic afrykańskich, a także restauracja zabytków archeologicznych.

Po uwolnieniu pielęgniarek i lekarzy przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso powiedział w Brukseli, że UE będzie pracować nad normalizacją stosunków z Libią.

Z kolei prezydent Francji Nicolas Sarkozy potwierdził, że w środę uda się do Libii na rozmowy z jej przywódcą Muammarem Kadafim. Celem wizyty - wyjaśnił Sarkozy - będzie "ponowna integracja Libii ze wspólnotą narodów".

Zarówno Barroso, jak i Sarkozy utrzymują, że ani Francja, ani Unia Europejska nie zapłaciły Libii za uwolnienie sześciorga cudzoziemców. O wszystkich kwestiach dotyczących porozumienia z Trypolisem ma informować unijna komisarz ds. stosunków zewnętrznych Benita Ferrero-Waldner

Zadowolenie z uwolnienia Bułgarek i Palestyńczyka wyraziło także portugalskie przewodnictwo w UE.

W oświadczeniu polskiego MSZ napisano, że Polska z zadowoleniem przyjęła decyzję o odzyskaniu wolności przez Bułgarki i Palestyńczyka.

Jak podkreślono, Polska od początku konsekwentnie uczestniczyła w działaniach Unii Europejskiej na rzecz uratowania życia skazanych.

W Sofii prokurator naczelny Borys Wełczew zapewnił, że wszczęte na początku roku postępowanie przeciw oficerom libijskim, którzy torturowali pielęgniarki podczas śledztwa, nie zostanie umorzone. Jego bieg zostanie przyśpieszony, ponieważ po powrocie będą mogły złożyć zeznania - dodał.

Uwolnieni spędzą kilka następnych dni w rządowej rezydencji Bojana i przejdą badania medyczne. Państwo zagwarantuje niezbędną opiekę lekarską, która według psychologów z pewnością będzie im potrzebna po torturach, długoletnim stresie i trzech latach, które przeżyli czekając na wykonanie wyroku śmierci.

pap, ss, ab

Czytaj także

 0