Szef punktu stabilizacyjnego: Jak nic się nie dzieje, mamy 15-20 rannych na dobę, a jak się dzieje...

Szef punktu stabilizacyjnego: Jak nic się nie dzieje, mamy 15-20 rannych na dobę, a jak się dzieje...

Kroplówki i suszone ryby w punkcie stabilizacyjnym w Karliwce, gdzie trafiają ranni spod Awdijiwki czy Marjinki
Kroplówki i suszone ryby w punkcie stabilizacyjnym w Karliwce, gdzie trafiają ranni spod Awdijiwki czy Marjinki Źródło: WPROST.pl / Karolina Baca-Pogorzelska
– Jak nic się nie dzieje, mamy 15-20 rannych na dobę, jak się dzieje, to 40-50, w tym martwych – mówi mi Dima, szef punktu stabilizacyjnego w Karliwce w obwodzie donieckim, gdzie trafiają ranni spod Awdijiwki czy Marjinki. W Kramatorsku kwitną największe tulipany, jakie widziałam w życiu, a z Czasiw Jaru koło Bachmutu wciąż nie chce wyjechać ok. 2000 cywilów. Oto Donbas.

Donbas jest największym punktem zapalnym od początku wojny w 2014 roku, ale dziś to właśnie tam zwrócone są oczy wszystkich, przede wszystkim ze względu na trwającą od kilku miesięcy heroiczną obronę Bachmutu.

Na Donbasie to jednak nie tylko Bachmut jest tym miejscem, gdzie wykrwawiają się obie strony. A inne miasta obwodu donieckiego (ługański jest niemal cały pod kontrolą okupanta) próbują mimo wszystko żyć normalnie. Sprawdziliśmy to w kilku miejscach.

Łyman

– Czy to jest pomoc humanitarna? – pyta starsza kobieta jadąca rozwaloną drogą na rowerze. Właśnie przyjechał Stanley Łopuszyński, klawesynista i pianista, który ponad 40 razy od lutego 2022 roku przywiózł pomoc humanitarną do Ukrainy i zaraz wraca na koncerty, by zarobić na kolejną pomoc.

Źródło: Wprost