To nie był zamach

To nie był zamach

Odgłosy wymiany ognia w Kabulu sprawiły, że prezydent Afganistanu Hamid Karzaj przerwał nagle przemówienie, jakie wygłaszał w niedzielę na kabulskim stadionie.
Karzaj został błyskawicznie wyprowadzony z podium przez funkcjonariuszy ochrony. W ostatnich latach był on wielokrotnie celem zamachów.

Afgańska policja wyjaśniła później, że nie było zagrożenia - oddano serię strzałów w powietrze wyłącznie po to, aby powstrzymać tłum ludzi, chcących dostać się na stadion i atakujących ochronę kamieniami.

Prezydent uczestniczył w wiecu zorganizowanym w szóstą rocznicę śmierci przywódcy mudżahedinów afgańskich Ahmada Szaha Masuda, który padł ofiarą samobójczego zamachu, dokonanego na dwa dni przed wrześniowymi atakami terrorystycznymi w USA. Do tej pory nie wyjaśniono, kto stał za zamachem - wskazywano na Al-Kaidę i talibów, przeciwko którym Masud, znany jako "Lew Panczsziru", zorganizował armię tzw. Sojuszu Północnego

pap, em

Czytaj także

 0