Krwawy zamach w Diyarbakirze

Krwawy zamach w Diyarbakirze

Cztery osoby zginęły, a 52 zostały ranne w eksplozji, do której doszło w czwartek w leżącym na południowym wschodzie Turcji mieście Diyarbakir - poinformowały tureckie media, cytując premiera Recepa Tayyipa Erdogana.

Według prywatnej telewizji NTV bilans ofiar jest jeszcze wyższy; powołując się na gubernatora miasta stacja podała, że rannych jest 68 ludzi.

Telewizje pokazywały zdjęcia stojących w płomieniach pojazdów. Obok zgliszcz pracowały ekipy pogotowia ratunkowego i straży pożarnej. Widziano też krwawiących ludzi.

Wśród ofiar są wojskowi, gdyż wybuch nastąpił na trasie przejazdu autobusu z żołnierzami, około 100 metrów od położonych w centrum miasta dużych koszar. W pobliżu znajduje się liceum i luksusowy hotel. Nie wykluczone, że raniono również uczniów.

Według telewizji CNN-Turk i NTV zdetonowano samochód-pułapkę. Inne źródła mówiły o serii eksplozji dokonanych w krótkich odstępach czasu. Celem prawdopodobnie był wojskowy autobus.

O przeprowadzenie ataku podejrzewa się kurdyjskich rebeliantów. CNN-Turk donosiła, że w związku ze zdarzeniem policja ujęła dwóch podejrzanych.

Blisko 650-tysięczny Diyarbakir to największe miasto wschodniej Turcji, regionu w dużej mierze zamieszkanego przez Kurdów. W mieście stacjonuje duża liczba wojsk walczących z bojówkami kurdyjskich separatystów z Partii Pracujących Kurdystanu (PKK).

ab, pap

Czytaj także

 0