Trwają prawybory w New Hampshire

Trwają prawybory w New Hampshire

Długo oczekiwane prawybory prezydenckie w amerykańskim stanie New Hampshire rozpoczęły się równo o północy z poniedziałku na wtorek czasu lokalnego (godz. 6 rano we wtorek w Polsce) w małej miejscowości Dixville Notch.

[[mm_3]]Głosowało tam 17 osób, a najwięcej głosów otrzymali: wśród Demokratów Barack Obama, a wśród Republikanów - John McCain.

[[mm_1]]Kandydaci do nominacji prezydenckiej do ostatniej chwili prowadzili intensywną kampanię wyborczą. Czarnoskóry senator Obama jeszcze w poniedziałek późnym wieczorem spotkał się z wyborcami w stolicy stanu New Hampshire, mieście Concord, a około północy trzej synowie czołowego kandydata Republikanów Mitta Romneya agitowali na rzecz ojca w kilku miejscowościach stanu.

[[mm_4]]Republikański senator John McCain spotkał się z mieszkańcami Manchester przed ratuszem miejskim. Oprócz licznych jego zwolenników przybyli także stronnicy rywali, głównie antywojennego kongresmana Rona Paula. Niektórzy głośno protestowali też przeciw liberalnemu stanowisku McCaina w sprawie nielegalnych imigrantów.

[[mm_2]]Czołowa kandydatka Demokratów, senator Hillary Clinton odwiedziła szkołę średnią w miasteczku Salem. Około 600 osób przywitało ją burzliwą owacją w sali widowiskowej szkoły, udekorowanej ogromną flagą amerykańską i napisami: "Gotowi na zmiany".

"Zmiana" to słowo najczęściej powtarzane przez obecnych pretendentów do Białego Domu. Za polityka stwarzającego nadzieję na rzeczywiste zmiany w USA uchodzi senator Obama, który w przeddzień prawyborów zdecydowanie wygrywał w sondażach z Hillary Clinton.

Na spotkaniu w Salem była First Lady, do niedawna zdecydowana faworytka wyścigu do nominacji, starała się podkreślić różnice dzielące ją od Obamy i swoje atuty: większe doświadczenie polityczne, zwłaszcza w sprawach międzynarodowych, oraz dłuższy staż w Kongresie.

"Trzeba wybrać prezydenta, który rozumie świat i jest od pierwszego dnia urzędowania gotowy, by przewodzić" - powiedziała. Krytykowała też Obamę i innych swoich rywali za rozmijanie się ich słów z czynami.

Uczestnicy spotkania pytali Clinton o opinie w sprawach nielegalnej imigracji, podatków, reformy ochrony zdrowia i innych palących problemów Ameryki. Interesowali się też jaką rolę będzie pełnić w Białym Domu jej mąż, były prezydent Bill Clinton. Senator odpowiedziała, że będzie dla niej wsparciem psychicznym oraz "odegra istotną rolę w naprawieniu reputacji Ameryki na świecie", zepsutej polityką prezydenta George'a W. Busha.

Wystąpienie Hillary Clinton przerwali w pewnym momencie dwaj młodzi mężczyźni, którzy wstali z miejsc i zaczęli skandować: "Wyprasuj mi koszulę", wznosząc plakaty ze skandowanym hasłem. Nie było jasne czy chodziło o wyrażenie dezaprobaty dla feminizmu Clinton, czy o polityczny żart-happening w stylu Pomarańczowej Alternatywy.

Senator zareagowała z humorem. "Niedobitki seksizmu żyją i mają się dobrze!" - powiedziała. Sala nagrodziła ja oklaskami.

pap, ss

Czytaj także

 0