Syndrom Salmana Rushdie

Syndrom Salmana Rushdie

Wyrok na Orhana Pamuka to próba zakonserwowania w Turcji feudalnego status quo. Nie można na to pozwolić.
Cały świat przygląda się Turcji, bowiem to państwo najbardziej zaangażowało się w projekt pod tytułem „islamska demokracja". Wszyscy są ciekawi, czy muzułmanie, przywiązani do feudalizmu, patriarchatu i jeszcze kilku innych reliktów ery przednowoczesnej, są w stanie przystosować się do wymogów tego nowoczesnego ustroju. Na razie idzie im średnio. Elity są bardzo proeuropejskie, jednak słabo wykształcone doły społeczne (głównie mieszkające we wschodniej części kraju) ciągle uważają, że oparty na Koranie szariat jest najlepszym z możliwych rozwiązań.

Właśnie z takich ludzi rekrutują się nacjonaliści, którzy próbowali zamordować Orhana Pamuka – najwybitniejszego przedstawiciela zeuropeizowanych Turków. W tym przypadku mniej groźna jest nawet próba uśmiercenia noblisty, a bardziej sam fakt wydania na niego wyroku. To powtórka z fatwy, jaką na Salmana Rushdiego wydał ajatollah Chomeini w 1989 roku. Wtedy książka „Szatańskie wersety" zbulwersowała go na tyle, że wydał wyrok śmierci na pisarza. Ta fatwa i szum wokół niej zostały uznane za sukces Chomeiniego, wielką demonstrację jego siły. Świat się jej przestraszył – i w ten sposób dowiódł, że ajatollah, rzecznik szyickiej rewolucji, ma duży wpływ na dzieje świata.

Czas pokazał, że nie miał racji. Rushdiemu włos z głowy nie spadł, nie było nawet słychać o jakiś groźnych atakach na niego. Ale ta fatwa scementowała i umocniła zwolenników Chomeiniego, którzy do dziś terroryzują Iran. Dlatego nie można pozwolić, aby w Turcji zadziałał syndrom Rushdiego. Jeśli groźby tureckich nacjonalistów zostaną potraktowane nazbyt poważnie (jak irańska fatwa), to Turcja nigdy nie wyrwie się z okowów islamskiego feudalizmu.

Czytaj także

 0

Czytaj także