Marta Roels: Co pan myśli o Radzie Pokoju Trumpa? Niedawno dołączyła do niej Białoruś jako członek założyciel.
Marek Budzisz: Jest zbyt wcześnie, by tę inicjatywę jednoznacznie oceniać, ponieważ intencje różnią się od realizacji. Odczytuję tę koncepcję jako kontynuację polityki poszukiwania alternatywnych form instytucjonalnych wobec struktur związanych z ONZ, które z perspektywy Waszyngtonu przestały działać. Stany Zjednoczone jeszcze pod koniec poprzedniej kadencji Trumpa opuściły ponad trzydzieści organizacji powiązanych z ONZ, co jasno wskazuje na narastające rozczarowanie rolą tej instytucji. Dotyczy to także jej kluczowych organów – przede wszystkim Rady Bezpieczeństwa. Jej zadaniem było stabilizowanie sytuacji międzynarodowej oraz wypracowywanie pokojowych rozwiązań konfliktów. Rada Pokoju Trumpa wyrasta z poszukiwania nowej formuły zarządzania bezpieczeństwem międzynarodowym. Oczywiście jest to również projekt wzmacniający pozycję Stanów Zjednoczonych oraz samego prezydenta jako politycznego lidera.
W warunkach rywalizacji wielkich mocarstw – a w takim momencie historii obecnie się znajdujemy – chodzi o włączenie do tego formatu państw leżących w tzw. strefach zgniotu, czyli obszarach granicznych między rywalizującymi blokami. Europa Środkowa jest jednym z nich, ale nie jedynym. Podobną rolę odgrywają Południowy Kaukaz czy Azja Środkowa, czyli regiony, w których w scenariuszu eskalacyjnym mogłoby dojść do bezpośredniego starcia militarnego. W tym sensie odczytuję Radę Pokoju jako próbę zbudowania mechanizmu zarządzania kryzysami w najbardziej newralgicznych punktach globalnego systemu bezpieczeństwa. Zaproszenie do tego gremium Białorusi, podobnie jak Polski czy Ukrainy, jest więc logiczne. Równie zrozumiała jest niechęć tradycyjnych graczy, takich jak Francja czy Wielka Brytania, ponieważ implementacja tej formuły wzmacnia pozycję USA kosztem stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ.
Mimo zapowiedzi, Trump nie oddał Ukrainy w ręce Rosji. Jak przewiduje pan ciąg dalszy? Czy USA będą w ogóle w jakiś sposób pośredniczyć w tym konflikcie?
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
