Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Donald Trump wycofał się we wtorek ze swojej groźby wobec Iranu, że „dzisiaj w nocy zginie cała cywilizacja” i ogłosił zawieszenie broni w wojnie USA z Iranem. Jak pan rozumie ten nagły zwrot?
Krzysztof Przepiórka: Każdy analityk, który śledzi wypowiedzi prezydenta Trumpa, ma z tym wielki problem. To sprawa dla psychiatrów i psychologów. Nie mówię tego, żeby kogoś urazić, ale jego przekaz jest kompletnie niespójny. Z każdą godziną mamy do czynienia z wykluczającymi się komunikatami, a przecież mówimy o słowach przywódcy kraju o potężnej sile militarnej i gospodarce.
To nie jest tak, że idzie jakiś chłopek-roztropek i coś gada do swoich wyborców. Słucha go cały świat.
Na czym opiera się jego strategia?
Jego zmienne nastroje, straszenie końcem świata nie jest metodą, wynikają z frustracji. Pamiętajmy, że otoczenie Donalda Trumpa zdaje sobie sprawę z tego, że trzeba powściągać jego emocje i nie doprowadzać do eskalacji działań, bo skutkuje to tym, co widzimy na rynkach światowych – nie tylko finansowych, ale również energetycznych. Nikt na pogłębianiu tego konfliktu nic nie ugrał. W Stanach Zjednoczonych, na przykład w Kalifornii, galon paliwa kosztuje dwa razy więcej niż przed atakiem.
Równie szybko prezydent USA chciał zakończyć wojnę w Ukrainie. Bezskutecznie.
To prawda. I nic nie wskazuje na to, aby wojna miała się wreszcie zakończyć. Trump przeliczył się w tej swojej niepohamowanej agresji, ale również w narcyzmie. Ma oczywiście swoich akolitów na świecie, m.in. Putina czy Orbana, i bezrefleksyjnych serwilistów w Polsce. Chce dobrze przed nimi wypaść i „uciec do przodu”.
Aktualne cyfrowe wydanie tygodnika dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
