Szczyt UE - Rosja już w czwartek

Szczyt UE - Rosja już w czwartek

photos.com
Przyszłość stosunków między Federacją Rosyjską a Unią Europejską będzie głównym tematem dwudniowego szczytu Rosja - UE, który rozpoczyna się w czwartek w Chanty-Mansyjsku, na Syberii.

 

Oczekuje się, że strony obwieszczą tam o rozpoczęciu negocjacji na temat nowego porozumienia o partnerstwie i współpracy (ang. PCA) między Rosją a UE. Rozmowy mają ruszyć 4 lipca w Brukseli.

UE przyjęła mandat na rozmowy z Rosją pod koniec maja. Jego zatwierdzenie przez półtora roku blokowała najpierw Polska, która domagała się zniesienia rosyjskiego embarga na import polskiej żywności i ratyfikowania Europejskiej Karty Energetycznej przez Moskwę, a potem Litwa, walcząca m.in. o wznowienie przez Rosję dostaw ropy naftowej rurociągiem "Przyjaźń" do rafinerii w Możejkach.

Spotkanie w Chanty-Mansyjsku to pierwszy szczyt Rosja-UE, w którym Dmitrij Miedwiediew weźmie udział w roli prezydenta. Towarzyszyć mu będą szefowie resortów spraw zagranicznych i rozwoju gospodarczego, Siergiej Ławrow i Elwira Nabiullina.

Do stolicy Chanty-Mansyjskiego Okręgu Autonomicznego nie przyjedzie natomiast premier Władimir Putin, choć jego poprzednik Michaił Fradkow zwykle uczestniczył w takich spotkaniach.

Unię Europejską reprezentować będą: przewodniczący Komisji Europejskiej (KE) Jose Manuel Barroso, szef unijnej dyplomacji Javier Solana i premier Słowenii Janez Jansza. Kraj ten w tym półroczu sprawuje przewodnictwo w UE.

MSZ Rosji ogłosiło wczoraj, że Moskwa liczy na przywrócenie jeszcze w tym roku, czyli w czasie prezydencji Francji w Unii Europejskiej, przerwanej w 2005 roku przez stronę unijną praktyki regularnych spotkań między rządem Rosji a KE.

"Rosja wielokrotnie tłumaczyła swoim partnerom, że właśnie taka płaszczyzna jest idealna dla rozwiązywania wielu problemów" - oświadczył rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Aleksandr Gruszko.

Wypowiedź wiceszefa rosyjskiej dyplomacji jest kolejną oznaką, świadczącą o tym, że ośrodek decyzyjny w sprawach polityki zagranicznej przemieszcza się z Kremla (siedziba prezydenta) do Białego Domu (siedziba rządu).

Wkrótce po majowej roszadzie na szczytach rosyjskiej władzy w kancelarii premiera utworzono specjalną strukturę, mającą koordynować politykę zagraniczną. Na jej czele Putin postawił doświadczonego dyplomatę, wieloletniego ambasadora Rosji w Waszyngtonie Jurija Uszakowa.

Wcześniej z Kremla odszedł doradca prezydenta ds. rozwoju kontaktów z Unią Europejską Siergiej Jastrzembski. W administracji Miedwiediewa funkcji takiej nie ma.

W Moskwie nikt nie spodziewa się przeto, że szczyt w Chanty- Mansyjsku doprowadzi do przełomu w kluczowych kwestiach dzielących Rosję i UE. Spotkanie - przypuszczają obserwatorzy - będzie raczej miało charakter symboliczny, zapoznawczy.

Strona unijna zechce je zapewne wykorzystać do wyjaśnienia, w jakim kierunku Miedwiediew zamierza prowadzić Rosję i jaką rolę na rosyjskiej scenie politycznej będzie odgrywać Putin. Z kolei gospodarze będą próbowali zrozumieć, jak głęboki jest kryzys, w którym pogrążyła się Unia Europejska po irlandzkim "nie" dla Traktatu Lizbońskiego.

Wśród najważniejszych tematów szczytu - oprócz nowego PCA - znajdą się zagadnienia bezpieczeństwa energetycznego, spór o pobierane przez Rosję od unijnych przewoźników opłaty za przeloty nad Syberią, sprawa rosyjskich dyskryminacyjnych stawek za przewozy towarów koleją, a także kwestia wprowadzonego przez Moskwę zaporowego cła eksportowego na drewno.

Od uregulowania tych problemów UE warunkuje swoje poparcie dla przystąpienia Rosji do Światowej Organizacji Handlu (WTO), a od tego z kolei zależeć będzie ewentualne utworzenie strefy wolnego handlu między Rosją i Unią, co ma przewidywać nowe porozumienie o partnerstwie i współpracy.

Strony omówią również najaktualniejsze kwestie międzynarodowe, w tym sytuację w Kosowie, Gruzji, Afganistanie i na Bliskim Wschodzie, a także program nuklearny Iranu.

Ambasador Rosji przy UE Władimir Czyżow nie wykluczył w poniedziałek, że Moskwa może poruszyć temat planowanej instalacji elementów tarczy antyrakietowej USA w Polsce i Czechach.

"Polska i Czechy należą nie tylko do NATO, lecz również do UE. I oto te dwa kraje podejmują rokowania, zawierają jakieś porozumienia z trzecim krajem, który nie jest członkiem Unii Europejskiej" - oświadczył Czyżow.

Dyplomata zaznaczył, że rozmowy te dotyczą niezwykle wrażliwych kwestii, a prowadzone są bez uprzedniej dyskusji w ramach UE. "Cóż warta jest europejska polityka w dziedzinie obrony i bezpieczeństwa, o której tak wiele się mówi?" - zapytał Czyżow, dodając, że pytanie to zostanie zadane także w Chanty-Mansyjsku.

Cieniem na szczycie może się położyć zakaz importu mięsa wieprzowego i drobiowego z 70 zakładów w Belgii, Danii, Francji, Hiszpanii, Niemczech, na Węgrzech i we Włoszech, wprowadzony przez Rosję w przeddzień spotkania w Chanty-Mansyjsku. Strona rosyjska uzasadniła to posunięcie wykryciem w próbkach europejskiego mięsa antybiotyków.

KE odrzuca ta zastrzeżenia, a europejscy eksperci oceniają je jako próbę wypchnięcia przez Kreml unijnych producentów z rosyjskiego rynku i wsparcia rodzimych hodowców.

Według nieoficjalnych informacji, w Chanty-Mansyjsku przyjęte zostaną dwie deklaracje. Jedna dotyczyć będzie rozpoczęcia negocjacji na temat nowego PCA, a druga - współpracy transgranicznej.

Strony nie ukrywają, że rozmowy na temat nowego porozumienia o partnerstwie i współpracy będą długie i trudne. Moskwa chce, aby był to zwarty, prawnie zobowiązujący dokument, który z czasem można by uzupełniać umowami, obejmującymi poszczególne działy współpracy. Natomiast Bruksela opowiada się za bardziej uniwersalnym porozumieniem, dotyczącym wszystkich aspektów stosunków, w tym w sferze energetycznej.

Niektórzy komentatorzy w Moskwie zastanawiają się w związku z tym, czy nowa umowa, mająca określić stosunki Rosji i UE na 10-15 lat, w ogóle w tej chwili jest potrzebna.

"Obie strony znajdują się w okresie przejściowym. Nowy model władzy w Rosji i jej priorytety - jak wszystko na to wskazuje - ukształtują się nie od razu, lecz w ciągu kilku lat. Równie nieprzewidywalny jest rozwój UE" - podkreślił znany publicysta Fiodor Łukjanow.

"Pytań o przyszłość Rosji i Unii Europejskiej jest więcej niż odpowiedzi. Trudno oczekiwać, by w takiej sytuacji pojawił się dokument, obliczony na długofalową perspektywę" - dodał Łukjanow, redaktor naczelny pisma "Rossija w globalnoj politikie".

pap, keb

Czytaj także

 0