Hiszpanie mistrzami Europy!

Hiszpanie mistrzami Europy!

Dodano:   /  Zmieniono: 
fot. PAP 
Drużyna Hiszpanii została mistrzem Europy 2008. W finale pokonała Niemców 1:0 po bramce Fernando Torresa (33). Hiszpanie zdobyli drugie w historii mistrzostwo Europy.

Żółta kartka - Niemcy: Michael Ballack, Kevin Kuranyi. Hiszpania: Iker Casillas, Fernando Torres.

Sędzia: Roberto Rosetti (Włochy). Widzów 51 428.

Niemcy: Jens Lehmann - Arne Friedrich, Per Mertesacker, Christoph Metzelder, Philipp Lahm (46. Marcell Jansen) - Bastian Schweinsteiger, Torsten Frings, Michael Ballack, Thomas Hitzlsperger (58. Kevin Kuranyi), Lukas Podolski - Miroslav Klose (79. Mario Gomez).

Hiszpania: Iker Casillas - Sergio Ramos, Carlos Puyol, Carlos Marchena, Joan Capdevila - Marcos Senna, Andres Iniesta, Xavi Hernandez, Cesc Fabregas (63. Xabi Alonso), David Silva (66. Santi Cazorla) - Fernando Torres (78. Daniel Guiza). (PAP)

Główną zagadką przed finałowym spotkaniem Euro-2008 był stan zdrowia Michaela Ballacka. Kapitana niemieckiej drużyny miała boleć łydka i ostatnie dni miał spędzać głównie w lekarskich gabinetach, ale jak można było przypuszczać lekarze postawili go na nogi i w niedzielę po raz 87. ubrał narodowy trykot. Hiszpanie bardziej klarownie przedstawiali sprawę stanu zdrowia najlepszego strzelca turnieju - już po półfinale z Rosją ogłosili, że szans na występ Davida Villi nie ma.

Niemcy już po raz szósty zagrały w finale piłkarskich mistrzostw Europy. Hiszpanie po raz trzeci, ale po aż 24-letniej przerwie. Początkowe fragmenty gry wskazywały, że dla podopiecznych trenera Joachima Loewa mecze o taką stawkę są jak chleb powszedni, a Hiszpanom, szczególnie obrońcom, drżały łydki. Trzykrotnie Niemcy przedarli się na ich przedpole, szczególnie aktywny w tych atakach był Miroslav Klose, ale nie potrafili skutecznie wykończy akcji.

Swoich pupili z letargu próbowali wyrwać kibice, ale i głośne "Espana, Espana" niewiele pomagało. Ustawione 40 m przed własną bramkę niemieckie zasieki wydawały się nie do sforsowania, choć w 14. minucie Jensa Lehmanna mógł zaskoczyć Christoph Metzelder, który interweniował przy strzale Davida Silvy.

Po 20 minutach Hiszpanie na dobre "weszli" w mecz. I natychmiast pod bramką rywali zrobiło się gorąco. Najpierw Fernando Torres trafił w słupek, a chwilę później groźnie z dystansu uderzył Joan Capdevila. Niemcy byli w opałach także dlatego, że nerwy znowu górowały nad rutyną Jensa Lehmanna i zdarzały mu się niepewne interwencje, choć w 31. minucie pewnie obronił strzał Cesca Fabregasa, któremu Luis Aragones dał szansę od początku.

W 33. minucie radością eksplodował sektor hiszpańskich kibiców, klaskała królowa Zofia, gratulacje od Michela Platiniego zbierał król Juan Carlos, rezerwowi niemal wbiegli na murawę, a Fernando Torres utonął w objęciach kolegów, gdy wyprzedził Philippa Lahma, wykorzystał niezbyt zdecydowane wyjście z bramki Lehmanna i przerzucając piłkę nad nim kopnął do niemieckiej bramki. 1:0 dla Hiszpanii. "E viva Espana" słychać było na stadionie, choć niemieccy kibice szybko odpowiedzieli "Deutschland, Deutschland", dodając otuchy mającym do siebie pretensje o straconego gola piłkarzom. Na dodatek lekarze dość długo opatrywali za boiskiem Ballacka.

Swój własny mecz rozgrywali trenerzy. Loew reagował wybuchowo, ale szybko na jego twarzy pojawiał się frasunek, a Aragones krążył niemal cały czas między ławką rezerwowych a linią boczną, wymownymi gestami głównie uspokajając swoich zawodników. Niemiec - jak zwykle w białej, eleganckiej koszuli i garniturowych spodniach, a Hiszpan tradycyjnie w dresie - obu musiał powstrzymywać arbiter techniczny.

Po przerwie jako pierwsi zameldowali się na boisku Hiszpanie, jakby chcąc możliwie szybko wrócić do gry i przypieczętować sukces. Wśród rywali nastąpiła jedna zmiana - miejsce Lahma, który rozpoczął turniej z bardzo wysokiego pułapu, a im bliżej końca tym spisywał się gorzej, zajął Marcell Jensen.

Hiszpanie w pierwszych minutach zdawali się realizować strategię "Mędrca z Hortelazy", jak w ojczyźnie określany jest Aragones. Grali spokojnie, "szanowali" piłkę i przyspieszali im bliżej było do bramki przeciwnika. W 54. minucie w odstępie kilkunastu sekund z daleka Lehmanna próbowali pokonać Xavi Hernandez i David Silva, ale piłka za każdym razem przelatywała obok prawego słupka niemieckiej bramki.

W 58. minucie Joachim Loew zdecydował się drugą zmianę. Defensywnego pomocnika Thomasa Hitzlspergera zastąpił napastnikiem Kevinem Kuranyim. Chwilę później po raz pierwszy w drugiej połowie Niemcy zagrozili bramce rywali, ale strzał Michaela Ballacka, który wcześniej głównie wydzierał się na kolegów, był niecelny. Ich trener nie odchodził niemal od linii bocznej i zdawał się krzyczeć: "do ataku, na nich", pokazując rękoma, w którym kierunku mają podążać.

Na boisku było coraz bardziej gorąco, a oliwy do ognia dolali David Silva i Lukas Podolski, którzy w 64. minucie zetknęli się głowami, a telewizyjne powtórki wykazały, że Hiszpan niezbyt mocno, ale jednak, uderzył urodzonego w Polsce gracza Bayernu Monachium. Niemcy domagali się czerwonej kartki, a Aragones natychmiast posadził Silvę na ławce.

Hiszpanie stosując zasadę, że najlepszą obroną jest atak przenieśli grę na drugą stronę boiska. Po strzałach Sergio Ramosa (głową) i Andresa Iniesty "pachniało" drugim golem, ale Niemcy wybrnęli z opresji. Jak na finał ME przystało, emocje rosły, a kibice na przemian śpiewali, klaskali bądź gwizdali.

Gdy stadionowy zegar wskazywał 73. minutę sympatycy drużyny niemieckiej sięgnęli po broń ostatniej szansy i wykonali hymn państwowy, wierząc że pomoże piłkarzom wykrzesać resztki sił i odwrócić losy meczu.

Chwilę później hiszpańscy "socios" zgotowali owacje strzelcowi jedynej bramki, którego na boisku zastąpił Daniel Guiza. Króla strzelców ostatniego sezonu hiszpańskiej Primera Division 12 minut dzieliło od ślubu, bo taką złożył obietnicę na wypadek zdobycia przez Hiszpanię mistrzostwa Europy.

Czołowe miejsce na liście weselnych gości mógł sobie kilka chwil później załatwić Marcos Senna, ale będąc przed pustą niemiecką bramką "na wślizgu" nie trafił w piłkę. Hiszpanie dominowali na boisku i trybunach, a Niemcy wyglądali na coraz bardziej zniechęconych i zmęczonych. Nie byli już zdolni do szturmu na bramkę Ikera Casillasa. O 22.36 ich boiskowe męki ostatnim gwizdkiem przerwał Roberto Rosetti.

Hiszpanie zdobyli drugie w historii mistrzostwo Europy tym, co najmniej charakteryzuje ich styl gry, czyli defensywą. W trzech meczach fazy pucharowej nie stracili żadnego gola, choć z Włochami musieli walczyć przez 120 minut.

Już w nocy na ulicach Madrytu, Sewilli czy Walencji rozpocznie się letni karnawał, na konto federacji trafi z UEFA 23 miliony euro jako nagroda za triumf w Euro-2008 bez żadnych strat punktowych, a Luis Aragones wybierze się do sklepu po wygodne buty, w których z żoną uda się na pielgrzymkę do Santiago de Compostela.

ab, pap