Rosyjskie czołgi w Gori?

Rosyjskie czołgi w Gori?

Świat zdaje się mówić o zawieszeniu broni, rozmowach pokojowych, podczas gdy w tej chwili w moim kraju dokonuje się zbrodni najgorszego rodzaju, zbrodni przeciwko ludności - powiedział prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili na konferencji prasowej w Tbilisi.

 

"Rosyjskie czołgi atakują miasto Gori, ich jednostki niszczą budynki" - oświadczył Saakaszwili na wspólnej konferencji prasowej z prezydentami Polski, Litwy, Estonii i z premierem Łotwy. Gruziński prezydent mówił o "grabieżach", jakich dopuszczają się Rosjanie, rozkradając wszystko, nawet deski klozetowe.

"Był też rajd przez kontrolowane przez Gruzję wioski w Osetii Południowej oraz w wąwozie Kodori; dziesiątki ludzi - według doniesień, których nie możemy potwierdzić na 100 proc.- zginęły" - powiedział Saakaszwili.

Podkreślił również, że powstały tam obozy internowania, w których rozdzielono kobiety i mężczyzn. "Otrzymujemy doniesienia o naruszeniach praw człowieka na szeroką skalę; wzywamy, aby dopuścić międzynarodowe organizacje" - powiedział gruziński prezydent. "Obserwujemy klasyczne czystki etniczne, znane z Bałkanów i z czasów II wojny światowej" - dodał.

Saakaszwili zarzucił Rosji, że poprzez naloty dywanowe "obróciła w drugi Grozny" (stolica Czeczenii) miasto Cchinwali w Osetii Południowej.

"Zależy mi na tym, aby sprawdzono, jakiego rodzaju broń wykorzystano. Słyszę zarzuty, że to były bombardowania prowadzone przez Gruzję, to jest nieprawda. Zniszczenia Cchinwali dokonały rosyjskie siły powietrzne, wykorzystując uzbrojenie, bomby, których my, Gruzja, nie posiadamy" - powiedział Saakaszwili.

Dodał, że tej chwili nie ma doniesień o bombardowaniu z powietrza, jednak wojska lądowe przemieszczają się w różnych kierunkach.

Gruziński prezydent nawiązał do zbombardowania przez Rosjan portu Poti nad Morzem Czarnym: "Weszły wojska rosyjskie i powiedziały burmistrzowi, że muszą zniszczyć z powietrza trzy jednostki pływające, okręty patrolowe. Burmistrz błagał, aby nie dokonywać nalotu, bo bomby mogłyby nie trafić w cel, lecz w obszar zamieszkany. Zaproponował, aby jednostki zniszczyć na pełnym morzu. Rosjanie się na to nie zgodzili. W końcu sprowadzono środki wybuchowe i zniszczono je na nabrzeżu obok portu".

"Czy żyjemy w XXI wieku ? Chyba już niczego nie rozumiem. (...) Gruzja dotrzymywała podjętych przez siebie zobowiązań, ale myślę, że już nie ma czego dotrzymywać" - mówił.

Prezydent Lech Kaczyński wezwał w przemówieniu polski rząd do "potrojenia" wysiłków na rzecz pomocy humanitarnej dla Gruzji. "Powinno być więcej, szybciej" - mówił.

L.Kaczyński mówił, że stykał się jako polski prezydent z przekonaniem, że "Rosja ma jakieś szczególne prawo do godności".

"Ja chciałem zapytać: skąd ono się bierze? Kto Rosji dał to prawo? Dlaczego największe państwa europejskie sugerują, jakoby Rosja miała tego rodzaju prawa? Dlaczego Rosja może komuś dawać nauczki? To rzecz, którą trzeba odrzucić i dzisiaj jest dobra okazja, żeby to powiedzieć" - powiedział L.Kaczyński.

Prezydent zaapelował do Stanów Zjednoczonych, mówiąc, że Gruzja i sąsiednie narody, podobnie jak Europa Środkowo-Wschodnia "mają prawo do bezpieczeństwa".

"Nic nie złamie naszej solidarności" - podkreślił Lech Kaczyński.

Prezydent Litwy Valdas Adamkus powiedział, że z Gruzji powinny wycofać się wszystkie jednostki "sił okupacyjnych". Zastąpić je powinny "prawdziwe, międzynarodowe siły", które miałyby nadzorować "wprowadzanie w życie podstawowych zasad wolności i samostanowienia" - mówił.

Oświadczył, że on i pozostali prezydenci przybyli do Tbilisi, aby wspierać prawomocny rząd, wybrany przez naród gruziński, który to rząd musi zapewnić bezpieczeństwo na całym terytorium Gruzji.

"Niech świat się obudzi, niech świat podejmie działania i zapewni prawdziwe bezpieczeństwo temu regionowi. Jeżeli ten region nie będzie umocniony, nie będzie mógł korzystać z dobrobytu, a to doprowadzi do sytuacji, która pewnego dnia wymknie nam się spod kontroli. Wystarczy, że w 1938 i 1939 r. były układy monachijskie, wiemy wszyscy, co później nastąpiło" - powiedział Adamkus.

Zauważył też, że "Gruzji nie daje się prawa prowadzić własnych spraw", a "suwerenność tego kraju traktuje się jako coś, co istnieje tylko na papierze".

Prezydent Litwy zaapelował do UE i Narodów Zjednoczonych, aby traktowały sytuację realnie i wypracowały "realne rozwiązanie, a nie takie, które istnieje tylko na papierze".

Z kolei estoński prezydent Toomas Ilves podkreślił, że demokracje europejskie muszą zachować solidarność z demokratycznie obranym rządem w Gruzji, który "opowiedział się po stronie demokracji".

W ocenia estońskiego prezydenta, działania Rosji w Gruzji "wyglądają na próbę rewizji układu z 1991 roku (Wspólnota Niepodległych Państw), który miał zapewnić bezpieczeństwo nowym krajom".

"Pierwszy raz mamy do czynienia z jednostronną inwazją na jakiś kraj, to wymaga głębokiego przemyślenia w ramach UE i NATO" - powiedział estoński prezydent. "Jako były dziennikarz" Ilves zaapelował do mediów, aby nie pozwoliły, by sytuacji w Gruzji traktować "jako sytuacji w małym, odległym kraju (...) +o którym nic nie wiemy+".

Prezydent Estonii powiedział, że zainteresowanie dziennikarzy Gruzją jest istotne, byśmy nie mieli do czynienia "z kłamstwami o zawieszeniu broni" w tym kraju. Ilves podkreślał, że bardzo ważne jest także stworzenie korytarzy humanitarnych, by pomóc ofiarom i cierpiącym. Powtórzył, że "musimy zachować integralność terytorialną Gruzji" i musimy sprzeciwić się rosyjskiej agresji i inwazji.

Jeśli tak się nie stanie - mówił estoński prezydent - może się okazać, "że żyjemy w zupełnie innym świecie, niż ten w którym wydawało się nam, że żyjemy".

Premier Łotwy Ivars Godmanis przypomniał, że w środę odbędzie się spotkanie szefów dyplomacji państw UE w Brukseli poświęcone konfliktowi gruzińsko-rosyjskiemu. Jak mówił, ministrowie spraw zagranicznych ustosunkują się do porozumienia wynegocjowanego przez francuskiego prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego.

"Będziemy dążyli do przestrzegania tego porozumienia" - zapowiedział Godmanis i podkreślił, że chodzi o zaprzestanie działań wojskowych. Według niego, UE powinna określić sposób "rozpoznania sytuacji" w Gruzji.

"Unia będzie musiała skierować wysłanników (do Gruzji), by stwierdzić co miało miejsce i co obecnie się dzieje (w tym kraju)" - mówił łotewski premier.

Godmanis podkreślał, że trzeba pomóc ofiarom wojny w Gruzji. "W najbliższej przyszłości wydamy stosowne polecenia naszym ministrom" - zapowiedział.

pap, em, keb

Czytaj także

 0