Polska i Litwa bezsilne

Polska i Litwa bezsilne

Zarówno prezydent Francji Nicolas Sarkozy, jak i przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso opowiedzieli się za kontynuowaniem negocjacji nowej umowy o partnerstwie UE-Rosja, mimo sprzeciwu prezydentów Polski i Litwy.

"Nie wydaje mi się mądre, by Europa potrzebowała dziś jeszcze jednego kryzysu Europa-Rosja" - powiedział Sarkozy po zakończeniu nieformalnego szczytu przywódców państw i rządów UE w Brukseli.

Tłumaczył, że negocjacje należy prowadzić, gdyż Rosja dotrzymała zobowiązań, od których UE uzależniła ich kontynuowanie, po wybuchu konfliktu gruzińsko-rosyjskiego.

"Poprosiliśmy Rosjan, by spełnili cztery zobowiązania. Pierwsze: wstrzymanie ognia. Czy było dotrzymane? Tak. Drugie zobowiązanie - wycofanie sił rosyjskich za granice sprzed kryzysu 8 sierpnia. Czy to było uszanowane? Tak. Trzecie zobowiązanie - rozmieszczenie obserwatorów. Czy obserwatorzy mogli być wysłani w teren? Tak. Czwarte zobowiązanie - rozpoczęcie negocjacji międzynarodowych o przyszłym statusie Abchazji i Osetii, które są dziś terytorium Gruzji. Czy się rozpoczęły? Tak" - wyliczał Sarkozy.

Prezydent Francji wyraźnie dał też do zrozumienia, że stanowisko prezydentów Polski i Litwy nie może zablokować planów wznowienia rozmów z Rosją, bo z prawnego punktu widzenia negocjacje nie zostały przerwane.

"Przypominam, że te negocjacje nigdy nie były przerwane. Nigdy. Jeśliby były, to trzeba by było teraz decyzji jednomyślnej, żeby je wznowić. A my z przewodniczącym Barroso po prostu przenieśliśmy datę (kolejnego spotkania negocjacyjnego)" - powiedział.

Barroso zdecydowanie poparł Sarkozy'ego. Zwracając się bezpośrednio do Polski i Litwy, tłumaczył, że tylko prowadząc dialog z Rosją, Unia ma szansę wpływać na jej politykę.

"Jeśli nie będzie negocjacji unijnych z Rosją, to myślicie, że nie będzie krajów, które będą negocjowały (samodzielnie)? I czy byłoby w interesie Polski i Litwy, by były porozumienia bilateralne z Rosją, bez wspólnej dyskusji?" - pytał retorycznie.

"Zarekomendowaliśmy kontynuację negocjacji. Powiedziałem moim przyjaciołom polskim i litewskim: lepiej dla nich mieć zjednoczoną pozycję Europy w rozmowach z Rosją, nawet jeśli nie jest ona w 100 proc. taka, jaką chcieliby mieć, niż by Europa wyrażała trzy czy cztery stanowiska w rozmowach z Rosją" - podkreślił.

I Paryż, i KE liczą, że stanie się to już na szczycie UE-Rosja 14 listopada w Nicei.

Jak relacjonował dziennikarzom prezydent Lech Kaczyński, sprawę unijnych negocjacji z Rosją poruszył na nieformalnym szczycie w Brukseli prezydent Valdas Adamkus, a on go poparł. Ubolewał, że dwa kraje nie są w stanie zablokować wznowienia rozmów z Rosją.

"Znajdujemy się w nieprostej sytuacji kraju, który jest w mniejszości, a nie w większości. Czy ja to akceptuję - nie, ale ja wielu rzeczy na świecie nie akceptuję, a one są" - powiedział prezydent.

Wyraził przekonanie, że ma w tej sprawie zbliżone poglądy z szefem dyplomacji Radosławem Sikorskim. "Trudno powiedzieć, że Rosja jest nagradzana, ale żadne negatywne sankcje związane z operacją w Gruzji jej w praktyce nie spotkały. To nie jest dobra nauka, to nie są dobre reguły gry, jeśli chodzi o to państwo" - dodał.

Sprawa będzie omawiana podczas obiadu na posiedzeniu ministrów spraw zagranicznych państw "27" w poniedziałek w Brukseli, na cztery dni przed szczytem nicejskim. Pytanie o wznowienie negocjacji nie zostanie przedłożone do decyzji czy głosowania - potwierdziło w piątek francuskie przewodnictwo. Tym samym ani polski ani litewski minister nie będzie mógł go zablokować.

Na nadzwyczajnym szczycie 1 września przywódcy w przyjętych wnioskach ze spotkania też nie mówili wprost o zawieszeniu negocjacji. Zadeklarowali, że kolejna sesja negocjacyjna z Rosją odbędzie się dopiero po spełnieniu warunku wycofania się Rosji na pozycje sprzed wybuchu konfliktu w Gruzji. Za tą deklaracją nie poszły jednak żadne akty prawne, po prostu odwołano kolejne robocze spotkanie z Rosją w połowie września.

Polska i Litwa, wspierane dotychczas przez Szwecję i Wielką Brytanię, zastrzegały, iż inaczej interpretują warunki, od których spełnienia przywódcy państw UE uzależnili na szczycie 1 września wznowienie rozmów z Moskwą. Przypomniały, że na tym szczycie wzywano Rosję do wycofania się na pozycje sprzed wybuchu konfliktu gruzińsko-rosyjskiego, a nie tylko ze stref buforowych.

pap, keb

Czytaj także

 2
  • polak IP
    czas przestac pieścic się z kartoflem.