Operacja "Bin Laden" (aktl.)

Operacja "Bin Laden" (aktl.)

"To będzie nowy rodzaj konfliktu, przeciw wrogowi nowego rodzaju. Konflikt bez pól bitewnych, z przeciwnikami, którzy wierzą, że są niewidzialni. Są w błędzie" - mówił prezydent Bush zwracając się do Amerykanów.
Prezydent apelował do Amerykanów, by w poniedziałek wrócili do normalnych zajęć, pamiętając o tym, że jest "grupa barbarzyńców", która wypowiedziała im wojnę.
Kongres i Senat USA udzieliły prezydentowi George W. Bushowi całkowitego poparcia dla "użycia koniecznej i stosownej siły" wobec sprawców śmiercionośnych ataków w USA.
Wydano rozkaz zestrzeliwania samolotów pasażerskich, które zbliżając się do Waszyngtonu nie posłuchają wezwania do zawrócenia.
Wg pakistańskiej gazety "The Nation", USA poprosiły Pakistan o otwarcie przestrzeni powietrznej w związku z planowanym atakiem na bazy terrorystów w Afganistanie. 81 proc. Amerykanów chce odwetu militarnego za wtorkowe zamachy.
Jak podała agencja Reutersa, w piątek przed świtem na prawie trzy godziny zamknięto dla samolotów pasażerskich międzynarodowy port lotniczy w Islamabadzie. Część rejsowych samolotów skierowano do Karaczi.

Przyjmowano wyłącznie sprzęt wojskowy - powiedział urzędnik pakistańskiego Zarządu Lotnictwa Cywilnego.
Kierownictwo afgańskich ortodoksów islamskich - talibów poinformowało, że spodziewa się "masowego" ataku sił amerykańskich. W relacji agencji France Presse zapowiedzieli oni krwawy odwet, jeśli dojdzie do takiej akcji.

W Afganistanie od pięciu lat ukrywa się Osama bin Laden, którego Amerykanie podejrzewają o kierowanie wtorkowymi atakami terrorystycznymi na Nowy Jork i Waszyngton. Talibowie twierdzą, że islamskie prawo nie zezwala na wydanie "gościa", a w takim charakterze przebywa w tym kraju bin Laden.
Obecność bin Ladena w Afganistanie, potwierdził w sobotę charge d""affaires ambasady talibów w Abu Zabi, Aziz Al-Rahman.
"Jeśli chce wyjechać, nie będziemy mu przeszkadzać. Lecz jeśli chce zostać, nie będziemy go zmuszać do wyjazdu. Jest gościem naszego narodu" - powiedział.
Amerykanie - za pośrednictwem Pakistanu - przekazali Afgańczykom ultymatywne żądanie wydania bin Ladena do wtorku.
Rządzący w Afganistanie talibowie próbowali zastraszyć sąsiadów zapowiadając zmasowany atak" ich bojowników , "jeśli którykolwiek z krajów sąsiadujących z  Afganistanem udostępni swe terytorium i swe bazy lotnicze wojskom Stanów Zjednoczonych".
Odpowiedzią Pakistanu było wysłanie delegacji do Kabulu: ma namówić talibów do wydania bin Ladena i "uniknięcia katastrofy". Iran nie zajął tak jednoznacznie proamerykańskiego stanowiska, ale na groźby talibów odpowiedział: "Iran jest zdecydowany bronić swojego terytorium, gdyby doszło na nim do walk w razie represji Stanów Zjednoczonych wobec Afganistanu" -  mówił agencji IRNA Hossein Zare-Sefat, wicegubernator graniczącej z  Afganistanem prowincji Khorassan.
Stany Zjednoczone mogą zatem liczyć na współpracę dwóch najpotężniejszych sąsiadów Afganistanu - kontrolującej Tadżykistan Rosji (czytaj : Nalot na Hattaba) i Pakistanu, oraz na neutralność trzeciego - Iranu. Czwarte z mocarstw aspirujących do odgrywania znacznej roli w regionie - Chiny, już wcześniej zapowiedziały, że nie przeciwstawią się amerykańskiej akcji przeciw terrorystom.
Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Iwanow poinformował, że została podwyższona gotowość bojowa rosyjskiej dywizji zmechanizowanej, stacjonującej w  sąsiadującym z Afganistanem Tadżykistanie.
Niewiadomą pozostaje jednak zakres współpracy z Pakistanem, tradycyjnym sojusznikiem i najważniejszym partnerem USA w regionie. Choć obecne władze popierają Amerykanów - Pakistan jest państwem muzułmańskim. I choć fanatycy i fundamentaliści zostali tam zepchnięci do głębokiej opozycji, mogą wykorzystać ataki USA ("niewiernych") na talibów ("braci w wierze") do poszerzenia wpływów, wywołania rozruchów lub rebelii.
em, les, pap

Czytaj też: Randez vous z bin Ladenem
APOKALIPSA!!! ; Osama

Czytaj także

 0