Bombardowanie sojuszników (aktl.)

Bombardowanie sojuszników (aktl.)

Amerykańskie samoloty omyłkowo zniszczyły w Afganistanie konwój pojazdów wiozący ich sojuszników na inaugurację rządu tymczasowego w Kabulu. Zginęło 65 osób.
Według danych wywiadu pojazdami mieli jechać członkowie Al-Kaidy i władz talibańskich, którzy pierwsi otworzyli ogień.
Według nowo zaprzysiężonego premiera Afganistanu Hamida Karzaja w zbombardowanym przez amerykanów konwoju nie było starszyzny plemiennej.
"Nie sądzę, żeby to była prawda. Zdecydowanie sprawdzę to wraz z naszymi amerykańskimi przyjaciółmi" - powiedział Karzaj poproszony o skomentowanie informacji, według których samoloty USA omyłkowo ostrzelały konwój zabijając 65 Pasztuńskich przywódców i dowódców polowych jadących na zaprzysiężenie premiera.
"Siły przyjazne nie strzelają pociskami przeciwlotniczymi" - oświadczył tymczasem dowódca oddziałów amerykańskich w Kabulu generał Tommy Franks.
Zastępca przewodniczącego Kolegium Szefów Sztabów generał Peter Pace powiedział, że konwój składający się z 10-12 pojazdów został zniszczony w pobliżu miasta Chost, położonego na południowy zachód od jaskiń Tora Bora.
Lokalni mieszkańcy, zwolennicy desygnowanego na premiera Afganistanu Hamida Karzaja, zostali zaatakowani zaraz po tym, jak po naradzie plemiennej wyjechali do Kabulu, a informatorzy przekazali siłom amerykańskim informację, że są to zwolennicy talibów.
Lokalni przywódcy, cytowani przez BBC i afgańską agencję AIP, podali, że w wyniku bombardowań prowadzonych od czwartku wieczorem do piątku rano zniszczony został konwój zmierzający z miasta Chost do stolicy prowincji Paktia - Gardezu.
les, pap

Czytaj także

 0