Ratowanie niedoszłego rozejmu

Ratowanie niedoszłego rozejmu

Amerykański wysłannik na Bliski Wschód Anthony Zinni spotkał się w Ramallah z  liderem Palestyńczyków Jaserem Arafatem.
Nie jest wykluczone - twierdzą palestyńskie źródła, cytowane przez agencje - że mimo nowych samobójczych zamachów terrorystycznych, rozmowa Zinniego i Arafata doprowadzi do przełomu i ostatecznie dojdzie też do rozmów izraelsko- palestyńskich w sprawie rozejmu. Rozmowy - odwołane w czwartek po zamachu w zachodniej Jerozolimie - mogłyby zostać wznowione w piątek wieczorem.

W czwartek palestyński zamachowiec-samobójca wysadził się w centrum zachodniej Jerozolimy, w uczęszczanym pasażu handlowym na rogu ulic króla Jerzego i Dżaffy, w  miejscu, gdzie Palestyńczycy dokonali już kilku zamachów w ciągu minionych miesięcy. Na miejscu zginęło dwoje przechodniów, co najmniej 60 osób zostało rannych. Jedna z nich zmarła w kilka godzin po zamachu. Przyznały się do niego Brygady Męczenników Al-Aksy, ugrupowanie związane z Al-Fatah Arafata, odpowiedzialne za serię zamachów antyizraelskich.

Premier Izraela Ariel Szaron na posiedzeniu rządu, zwołanym w czwartek wieczorem, ponownie obarczył Arafata odpowiedzialnością za serię zamachów. Jednak tym razem - jak ujawniły miarodajne koła izraelskie - rząd zadecydował, że nie podejmie akcji odwetowych, ostrzegł jednak, że w przypadku dalszych podobnych akcji może zareagować bardziej stanowczo.

Władze Autonomii Palestyńskiej potępiły samobójczy zamach i wezwały do szybkiego wcielenia w życie amerykańskiego planu w sprawie rozejmu.

Rząd USA zapowiedział umieszczenie organizacji Brygad Męczenników Al-Aksy na liście międzynarodowych organizacji terrorystycznych, a sekretarz stanu USA Colin Powell w  rozmowie telefonicznej z Arafatem zażądał, by ukarał on odpowiedzialnych za zamachy terrorystyczne.

Amerykańska decyzja o wszczęciu postępowania w sprawie umieszczenia organizacji na liście ugrupowań terrorystycznych natychmiast wywołała protest arafatowskiej Al-Fatah. związanej z Brygadami. Przywódca Al-Fatahu na Zachodnim Brzegu Jordanu, Marwan al-Barghuti oświadczył w piątek nad ranem, że Brygady "są częścią prawowitego ruchu oporu przeciwko izraelskiej okupacji ziem arabskich i izraelskim osadnikom". Decyzję Waszyngtonu określił jako "głupią" i dowodzącą, że Stany Zjednoczone są wrogo nastawione do Palestyńczyków.

Twierdził także, że w czwartek wieczorem "ogromnie zirytowany" Arafat spotkał się w Ramallah z "przywódcami ugrupowań narodowych i islamskich", apelując do nich o powstrzymanie ataków na cele cywilne w Izraelu. Jak powiedział, uczestnicy spotkania "wyrazili zrozumienie" dla takiego stanowiska Arafata.

em, pap

Czytaj także

 0