Tymoszenko oczyszczona

Tymoszenko oczyszczona

Była ukraińska wicepremier i lider antyprezydenckiej opozycji Julia Tymoszenko została oczyszczona z zarzutu korupcji i zajmowania się kontrabandą rosyjskiego gazu.
W ubiegłym roku z powodu tych zarzutów Tymoszenko trafiła nawet do więzienia.

"Prokuratura jest w szoku, rozebrano ją do naga. Teraz stało się jasne dla wszystkich, że prokuratorzy działają na zamówienie" - stwierdziła była wicepremierna konferencji prasowej w Kijowie.

Zwycięstwo jest tym większe, że z podobnych oskarżeń sąd oczyścił także jej męża Ołeksandra, który w areszcie śledczym przesiedział półtora roku.

Kijowski sąd uznał, że w materiałach, na podstawie których wszczęto sprawy karne przeciwko Tymoszenkom nie ma żadnych dowodów na to, że w połowie lat 90. Julia Tymoszenko zajmowała się kontrabandą rosyjskiego gazu i dawała - podobnie jak jej mąż -biznesmen - łapówki ówczesnemu premierowi Pawłowi Łazarence.

Tymoszenko jednak nie wyklucza, że prokuratura wkrótce wystąpi wobec niej z nowymi zarzutami - tym razem prawdopodobnie będą dotyczyć finansowania tegorocznej kampanii wyborczej do parlamentu.

Tymoszenko jest najbogatszym politykiem ukraińskim, reprezentującym nieprzejednaną opozycję wobec prezydenta Leonida Kuczmy. Majątku dorobiła się w latach 1995-97, gdy stała na czele zjednoczenia "Jednolite Systemy Energetyczne". Na tym stanowisku razem z premierem Łazarenką (1996-97) dokonywała - jak twierdziła prokuratura - nielegalnych transakcji na rynku gazowym.

W styczniu 2000 ówczesny premier Wiktor Juszczenko powołał ją na stanowisko wicepremiera ds. energetyki. Aż do aresztowania w lutym następnego roku Tymoszenko walczyła o ucywilizowanie rynku energetycznego, który od lat kontrolowała grupa tzw. oligarchów z otoczenia prezydenta Kuczmy.

Sukcesy, jakie odnosiła w tej walce (sama będąc kiedyś podobnym oligarchą - wpływowym człowiekiem z przemysłu) spowodowały, że w końcu musiała odejść ze stanowiska. Jednocześnie do ataku przystąpiła prokuratura, która, według rozpowszechnionych opinii, wciąż jest przede wszystkim narzędziem politycznym w rękach prezydenta.

W lutym ubiegłego roku, tuż przed aresztowaniem, Tymoszenko oświadczyła, że przechodzi do opozycji wobec prezydenta. Według niej "całe zło na Ukrainie" pochodzi od skorumpowanego i nie potrafiącego rządzić tak dużym krajem Leonida Kuczmy.

Półtoramiesięczny areszt, jak pisała ówczesna opozycyjna prasa, "nie złamał żelaznej lady Ju". W rzeczywistości przysporzył jej popularności. W niedawnych, marcowych wyborach parlamentarnych jej blok zdobył, ku zaskoczeniu władz, blisko osiem procent głosów.

Obserwatorzy przypuszczają, że jeśli Tymoszenko będzie nadal tak umiejętnie pracowała nad swym wizerunkiem, to może mieć spore szanse w wyborach prezydenckich w 2004 r.

em, pap

Czytaj także

 0