Rządy z łóżka

Rządy z łóżka

Premier rządzi ze szpitalnego łóżka, kraj żyje rytmem komunikatów lekarskich: Turcja przeżywa okres niepewności wtedy, gdy powinna uporać się z kryzysem gospodarczym.
"Przypomina to erę radziecką w epoce chorób Czernienki, Andropowa i innych" - ubolewa zachodni dyplomata pragnący zachować anonimowość.
Premier Bulent Ecevit, który wkrótce kończy 77 lat, w ciągu ostatnich dwóch tygodni był dwukrotnie hospitalizowany. Oficjalnie cierpi z powodu złamania żebra i zapalenia żyły w nodze.
Ale jego stan zdrowia "jest dobry" zapewnia się nieustannie. Premier odrzuca wezwania o podanie się do dymisji i rządzi z łóżka w szpitalu Baskent. We wtorek zwołał tam zebranie przywódców partii swej koalicji, która przede wszystkim miała przeprowadzić konieczne reformy, otwierające Turcji drogę do negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską.
Nie ma mowy, by Ecevit oddał władzę czy choćby zrezygnował z kierowania swą Partią Lewicy Demokratycznej (DSP). Uważa, że jego odejście byłoby katastrofalne dla stabilizacji kraju, a tym samym dla gospodarki w kryzysie.
Zdaniem niewymienionego z nazwiska zachodniego analityka gospodarczego, w Turcji "nie ma już państwa, rząd nie pracuje od półtora miesiąca. Jednak bez państwa wszystko trzyma się samo" - zauważa. Pytanie, jak długo będzie to możliwe.
Rynki, bardzo nerwowe w poniedziałek, kiedy Ecevit ponownie trafił do szpitala na "co najmniej na tydzień", uspokoiły się. Turecka lira straciła nieco wobec dolara, ale analitycy zauważają, że ta korekta została powitana z zadowoleniem, ponieważ wcześniej kurs tureckiej waluty był za wysoki.
Zdaniem obserwatorów, w Turcji należałoby rozpisać wybory przedterminowe. Zwykły termin wyborów przypada w 2004 r. Uważają oni, że tym razem nie spowodowałoby to masowego odpływu kapitałów, jaki nastąpił w 2001 r., gdy Ecevit swym konfliktem z prezydentem Ahmetem Necdetem Sezerem sprowokował kryzys gospodarczy.
Od tego czasu rząd Ecevita wprowadził w życie serię reform strukturalnych pod auspicjami Międzynarodowego Funduszu Walutowego i z jego rekordową pomocą w wysokości 16 mld dolarów.
Ale coraz bardziej ewidentne w ostatnich miesiącach kłopoty Ecevita ze zdrowiem, który czasami nie jest w stanie samodzielnie chodzić lub wygłasza dziwne teksty (np. o izraelskim premierze Arielu Szaronie kilkakrotnie mówił "pan Sheraton"), ożywiły apele o jego dymisję.
Jednak inni politycy koalicji rządowej - Mesut Yilmaz z centroprawicowej Partii Ojczyźnianej (ANAP) i Devlet Bahceli z ultranacjonalistycznej Partii Ruchu Narodowego (MHP) hamują z  całych sił te zapędy, mając na względzie własny interes.
Zdaniem zachodniego analityka, Yilmaz obawia się, że w nowych wyborach jego partia mogłaby nie wejść do parlamentu, zaś Bahceli obawia się, że mógłby zostać wyeliminowany przez prawicę swej partii.
Przed kilkoma miesiącami Ecevit poddał się kuracji przeciwko chorobie mięśni - miastenii. Choroba, która polega na zakłóceniu przewodzenia między nerwami a mięśniami, powoduje przejściowe paraliże.
nat, pap

Czytaj także

 0