Katastrofa Mi-26 (aktl.)

Katastrofa Mi-26 (aktl.)

147 osób było na pokładzie rosyjskiego śmigłowca wojskowego Mi-26, który w poniedziałek runął na ziemię w rejonie lotniska Chankała koło Groznego; zginęło 114.
Jak poinformowała we wtorek telewizja NTV, powołując się na ministra obrony Siergieja Iwanowa, zginęło 114 osób, w znacznej większości żołnierzy, w tym 21 oficerów. Wśród ofiar są jednak także cywile - według NTV - jedno dziecko i trzy kobiety. 33 osoby przeżyły, z których siedem nie odniosło żadnych obrażeń, natomiast 17 jest w stanie ciężkim, jednak ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Odnaleziono czarne skrzynki, które są badane, jednak w następstwie pożaru na pokładzie maszyny są one w złym stanie. Skrzynki znajdują się obecnie w bazie w Mozdoku w Północnej Osetii, gdzie pracownicy prokuratury starają się wydobyć zapisane w nich informacje.

Komisja śledcza rozpatruje dwie podstawowe wersje - zestrzelenie maszyny przez czeczeńskich partyzantów bądź awarię. "Rozpatrujemy kilka wersji (...), ale za główną uważamy tę związaną z zestrzeleniem (maszyny)" - oświadczył prokurator generalny Władimir Ustinow.

W pobliżu wraku śmigłowca prowadzący śledztwo znaleźli fragmenty pocisku rakietowego "Strieła" (typu Stinger), odpalanego z ręcznej wyrzutni, "który został użyty w tej zbrodni", twierdzi agencja Interfax, powołując się na źródła wojskowe.

Broń znaleziono na drugim piętrze pięciopiętrowego zrujnowanego budynku niedaleko miejsca, gdzie znajdowały się szczątki śmigłowca. Świadkowie zaś potwierdzili, że  widzieli smugę dymu, charakterystyczną dla wystrzelonego pocisku "Strieła".

Także Czeczeni na swej stronie internetowej kavkaz.org przyznają się do zestrzelenia maszyny i zabicia "ponad 100 okupantów".

Wtorkowy "Kommiersant" twierdzi natomiast, że śmigłowiec po prostu runął z powodu przeciążenia.

"Krowa", jak nazywa rosyjska armia ten największy na świecie śmigłowiec, może transportować do 20 ton ładunku. Według przepisów maszyna zabiera na pokład 80 żołnierzy wraz z wyposażeniem. Jednak liczba pasażerów Mi-26 jest często o wiele wyższa. Według "Kommiersanta", upychanym na pokładzie 100-110 żołnierzom zazwyczaj towarzyszy też ciężki ładunek, w tym wiezione dla siebie i kolegów skrzynie wódki. I tym razem, sądząc po liczbie pasażerów, znacznie przekroczono dopuszczalne normy obciążenia.
Do czasu wyjaśnienia okoliczności katastrofy minister Iwanow zawiesił we wtorek w czynnościach dowódcę lotnictwa gen. Witalija Pawłowa. Na jego miejsce powołany został gen. Wiktor Iwanow.

Minister podjął także decyzję o wstrzymaniu wszystkich lotów śmigłowców Mi-26. Tego typu maszyny znajdują się na wyposażeniu armii od 1983 roku i służą do transportowania piechoty.

Czwartek ogłoszono dniem żałoby narodowej w Rosji.

Mi-26 runął na ziemię w odległości 300 metrów od lądowiska. Wcześniej pilot prosił wieżę kontrolną o zgodę na awaryjne lądowanie. Załoga, która ocalała z katastrofy, twierdzi, że na wysokości 180-200 metrów rozległ się huk, a w kabinie pilotów zapaliła się lampka z napisem "pożar".

Śmigłowiec rozbił się około 16.50 czasu moskiewskiego (14.50 czasu warszawskiego). Maszyna leciała z Mozdoku w Północnej Osetii, gdzie mieści się największa rosyjska baza wojskowa na Północnym Kaukazie, do Chankały koło Groznego, gdzie z kolei znajduje się główna baza sił federalnych w Czeczenii.

Poniedziałkowa katastrofa Mi-26 koło Groznego jest najtragiczniejszym wypadkiem śmigłowcowym w dziejach lotnictwa. Największa poprzednio katastrofa tego rodzaju nastąpiła 5 lutego 1997 roku w północnym Izraelu. Zderzyły się wówczas w powietrzu dwa śmigłowce Sikorsky CH-53, transportujące żołnierzy izraelskich sił specjalnych z południowego Libanu. Do kolizji doszło we mgle i w deszczu, nie ocalał nikt spośród 73 osób, znajdujących się w obu maszynach.

Natomiast najtragiczniejszy wypadek śmigłowca cywilnego wydarzył się 7 listopada 1986 roku w rejonie przylądka Sumburgh, na południowym skraju brytyjskich Szetlandów. Runął tam do morza helikopter Boeing Chinook, wiozący pracowników naftowej platformy wiertniczej. Zginęło 45 osób, ocaleli jeden członek załogi i pasażer.

Katastrofa na lotnisku Chankała jest zarazem największą katastrofą w historii rosyjskiego lotnictwa wojskowego. Rozbity tam Mi-26 jest co najmniej ósmym od początku 2000 roku śmigłowcem sił federalnych, strąconym bądź ostrzelanym i zmuszonym do awaryjnego lądowania w Czeczenii.

27 lutego w rejonie stanicy Szołkowskaja czeczeńscy bojownicy zestrzelili Mi-8. Liczba ofiar była nieporównanie mniejsza - 14 osób - natomiast w katastrofie zginęli: wiceminister spraw wewnętrznych Rosji generał Michaił Rudczenko, zastępca dowódcy wojsk wewnętrznych gen. Nikołaj Garidow i pierwszy zastępca dowódcy wojsk rosyjskich w Czeczenii płk Jurij Orlenko.

nat, pap

Czytaj także

 0