Napadać na Irak czy nie?

Napadać na Irak czy nie?

Kongres USA wznowił debatę nad rezolucją w sprawie Iraku upoważniającą prezydenta Busha do inwazji na ten kraj, jeśli Saddam Husajn nie wyzbędzie się broni masowego rażenia.
W Senacie niektórzy Demokraci, jak senator Robert Byrd, przekonywali, że należy "dać szansę" inspekcjom ONZ i zbyt pochopnie nie rozpoczynać wojny. Byrd ostrzegał m.in., że akcja przeciw Irakowi odciągnie uwagę od obrony przed zagrożeniami terrorystycznymi.
Mimo to rosną szanse na uchwalenie rezolucji przez obie izby Kongresu, i to znaczną większością głosów. W poniedziałek do grona zwolenników twardej linii wobec Husajna dołączyli dwaj republikańscy kongresmani, którzy dotychczas wykazywali rezerwę.
Lider republikańskiej większości w Izbie Richard Armey powiedział, że zdecydowanie poprze projekt Białego Domu, gdyż przekonały go argumenty Busha. Także republikański senator Richard Lugar, uważany za jeden z największych autorytetów w Kongresie w polityce zagranicznej, zrezygnował z proponowania zmian do rezolucji.
Przywódcy Izby Reprezentantów już w zeszłym tygodniu uzgodnili z Białym Domem tekst rezolucji i oczekuje się, że zostanie ona uchwalona w czwartek przeważającą większością głosów.
Przeciwko stanowczej rezolucji, jakiej domaga się Bush, jest na razie przywódca demokratycznej większości w Senacie Tom Daschle. Solidaryzuje się z nim kilku wpływowych senatorów, jak Edward Kennedy i John Kerry z Massachussets (bohater wojny w Wietnamie), Diane Feinstein z Kalifornii i wspomniany już Robert Byrd.
Wielu innych prominentnych Demokratów popiera jednak rezolucję Busha, w tym były demokratyczny kandydat na wiceprezydenta w 2000 r. Joseph Lieberman oraz jeden z pretendentów do nominacji prezydenckiej w wyborach w 2004 r., senator John Edwards.
Z senatorami spotkał się we wtorek sekretarz stanu Colin Powell, prowadzący negocjacje w ONZ w sprawie projektu rezolucji na temat Iraku, przedstawionej przez USA na forum Rady Bezpieczeństwa.
nat, pap

Czytaj także

 0