Jerozolima: Izrael kontynuuje kolonizację. "To gwałt na prawie międzynarodowym"

Jerozolima: Izrael kontynuuje kolonizację. "To gwałt na prawie międzynarodowym"

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Zarówno Palestyńczycy, jak i Żydzi chcieliby ucznić Jerozolimę stolicą swoich państw (fot. Wikipedia)
Władze Jerozolimy zapowiedziały budowę nowego osiedla żydowskiego we wschodniej części miasta. Około 200 domów ma powstać na ziemiach między dwiema palestyńskimi dzielnicami w pobliżu muru separacyjnego - poinformował izraelski dziennik "Haarec". Z kolei lewicowa partia Nowy Ruch-Merec zagroziła wyjściem z rządzącej Jerozolimą koalicji, jeśli dojdzie do budowy osiedla Kidmat Zion. Budowa osiedla musi przejść jeszcze przez kilka etapów zanim zostanie ostatecznie zatwierdzona. We wschodniej Jerozolimie mieszka ponad 190 tysięcy żydowskich osadników.
- To osiedle przetnie terytorialną ciągłość między północną a  południową częścią wschodniej Jerozolimy. Uważamy, że jest to  pogwałcenie prawa międzynarodowego. Jest to też katalizator przemocy w  mieście. Nie chcemy być za to współodpowiedzialni - oświadczył Meir Margalit, członek Rady Miasta z ugrupowania Nowy Ruch-Merec. Jeśli partia ta wycofa się z koalicji, burmistrz Jerozolimy Nir Barkat straci większość opartą na świeckich partiach i będzie zmuszony rządzić z udziałem ugrupowań religijnych.

Ziemie na których ma powstać Kidmat Zion należą do amerykańskiego milionera Irvinga Moskovitza, który od lat wspiera rozbudowę żydowskich osiedli we wschodniej części Jerozolimy. Palestyńczycy chcieliby utworzyć tam stolicę swojego przyszłego państwa. Plan ten staje się jednak coraz mniej realny, ponieważ kolejne żydowskie osiedla, powstające albo w granicach miasta albo na jego obrzeżach, odcinają Jerozolimę od Zachodniego Brzegu Jordanu i  odseparowują palestyńskie dzielnice od siebie. - Kidmat Zion powstanie w szczególnie newralgicznym miejscu, bo po sąsiedzku z tzw. parlamentem Abu Alaa, który miałby w przyszłości służyć palestyńskiemu zgromadzeniu oraz tuż obok uniwersytetu Al-Kuds. Umieszczanie tak ekstremistycznych osadników tak blisko palestyńskiego uniwersytetu, to proszenie się o kolejną falę przemocy - przyznał Margalit.

W przeszłości ziemie, które teraz mają być poddane kolonizacji, należały w czasach mandatu brytyjskiego do muftiego Jerozolimy Al-Hadżdż Amina Al-Husajniego, sprzeciwiającego się podziałowi Palestyny na część arabską i Izrael. Mufti był znany m.in. ze współpracy z nazistami w  czasie II wojny światowej. Jego wnuczka mieszkająca w USA, Mona Husajni, chciała wybudować na tych ziemiach centrum palestyńsko-izraelskiego pojednania - przegrała jednak sprawę w izraelskim Sądzie Najwyższym o kwestie legalności sprzedaży gruntu.

PAP, arb


 1
  • wito69@wp.pl   IP
    Izrael wszedł w posiadanie tych ziem w wyniku wygranej wojny obronnej w 1967 roku. Początkowo Izrael zaczął inwestować w infrastrukturę tych ziem, budować lokalne samorządy, policję, szkolnictwo. Palestyńczycy mieli więcej swobód niż w Jordanii czy Egipcie. W zamian odpowiedzieli Pierwszą i Drugą Intifadą oraz seriami zamachów terrorystycznych i otwartymi wojnami. Odrzucili zaproponowaną im państwowość w w porozumieniach z Oslo II. Więcej już nigdy nie dostaną.
    Palestyna, jako jedyny kraj na świecie nie poniósł żadnych konsekwencji za współpracę z faszystowskimi Niemcami w czasie Drugiej Wojny Światowej. Dlaczego nikt o tym nie myśli, kiedy się krytykuje Izrael za osadnictwo?
    Jestem przeciwny działaniu ultraortodoksów, którzy wyburzają palestyńskie wioski, żeby sobie postawić osadę. Ale jestem daleki od potępiania zjawiska osadnictwa jako takiego.

    Czytaj także