"Rosjanie zrobili błąd, nie przyjeżdżając na szczyt NATO"

"Rosjanie zrobili błąd, nie przyjeżdżając na szczyt NATO"

Prezydent Rosji Władimir Putin zdecydował, że nie pojedzie na szczyt NATO w Chicago. - To błędna decyzja - ocenia prof. Kuźniar (fot. PAP/EPA/ALEXEY NIKOLSKY/RIA NOVOSTI/PRESIDENTIAL PRESS SERVICE)
Deklaracje zakończonego 21 maja szczytu NATO w Chicago, który potwierdził kluczową rolę zapisu o wspólnej obronie, są korzystne z naszego punktu widzenia, np. silne przywiązanie do artykułu 5. czy deklaracja w sprawie tarczy antyrakietowej - ocenił prezydencki doradca ds. międzynarodowych prof. Roman Kuźniar.

Kuźniar zaznaczył jednocześnie, że często między dokumentami a rzeczywistością jest rozziew. - Wydawało się, że odnieśliśmy sukces na poprzednim szczycie w Lizbonie, że pewne rzeczy zostały przesądzone, a teraz widzimy, że jednak, zwłaszcza w kontekście kryzysu ekonomicznego, uwidaczniają się różnice - dodał.

Kuźniar: w teorii idea smart defence wygląda ładnie

Wskazał, że są kraje, które łożą na sojusz, i inne, które uważają, że można mieć sojusz za darmo. - Polska, mimo że jest krajem na dorobku, ustawowo powiązała wydatki na obronność z PKB. Wynoszą one 2 proc. PKB, podczas gdy inne kraje ogłaszają, iż nie będą przeznaczać na wojsko więcej niż 1-1,2 proc. PKB - powiedział Kuźniar.

- Stąd idea smart defence, która w teorii wygląda ładnie - ocenił Kuźniar. Dodał, że do tej inicjatywy zaczęto zaliczać wspólne przedsięwzięcia, "które i tak byłyby realizowane" - system obserwacji terenu z powietrza AGS, obronę przeciwrakietową i sojusznicze misje obrony przestrzeni powietrznej krajów bałtyckich, niemających własnego lotnictwa bojowego.

Kuźniar: Rosjanie zrobili błąd

Druga różnica, na którą zwrócił uwagę, rysuje się między krajami o  orientacji silnie ekspedycyjnej i krajami granicznymi sojuszu, które większą wagę przywiązują do artykułu 5. i przygotowań do obrony terytorium. - Jeśli chodzi o stosunki z Rosją, język tego dokumentu jest o wiele bardziej szorstki, niż dokumenty kilku ostatnich szczytów, np. szczytu w  Lizbonie. Rosjanie chyba zrobili błąd, że nie przyjechali - ocenił Kuźniar.

- Te zapisy są z naszego punktu widzenia lepsze, odzwierciedlają niepokój większości państw sojuszu, jeżeli chodzi o przemiany wewnętrzne w Rosji, jej politykę bezpieczeństwa, wysokie nakłady na wojsko -  dodał. Podkreślił, że treść dokumentów końcowych to także zasługa "ciężkiej pracy polskiej dyplomacji", która do ostatniej chwili zabiegała o  poparcie faworyzowanych przez Polskę zapisów.

W deklaracji dotyczącej zdolności obronnych szczyt NATO potwierdził konieczność utrzymania zdolności do wspólnej obrony. Podkreślił też znaczenie więzi transatlantyckich, jak i konieczność zachowania silnego europejskiego przemysłu zbrojeniowego. Dokument mówi też m.in. o  potrzebie wypracowania rzeczywistej wartości bojowej przez siły odpowiedzi NATO. By lepiej wykorzystać malejące środki na obronność, sojusznicy deklarują współpracę krajów członkowskich oraz współdziałanie NATO z UE, proponującą analogiczną do smart defence inicjatywę pooling and sharing.

sjk, PAP

Czytaj także

Czytaj także