Najpierw "kłótnia małżeńska", teraz "nieśmiałe uśmiechy". Merkel i Hollande przed szczytem

Najpierw "kłótnia małżeńska", teraz "nieśmiałe uśmiechy". Merkel i Hollande przed szczytem

Dodano:   /  Zmieniono: 
Francois Hollande i Angela Merkel (fot. PAP/EPA/CHRISTOPHE KARABA) 
Prezydent Francji Francois Hollande w przededniu szczytu UE spotkał się w Paryżu z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Zapewnił, że oba kraje pragną pogłębienia europejskiej unii monetarnej. Obserwatorzy wskazują jednak na znaczne rozbieżności.

- Potrzebujemy więcej Europy i jesteśmy co do tego zgodni. Potrzebujemy Europy, która funkcjonuje. I potrzebujemy Europy, która sobie nawzajem pomaga - powiedziała Merkel na spotkaniu z Hollende'em.

Agencja dpa odnotowuje, że Hollande i Merkel informowali o postępach w poszukiwaniu dróg wyjścia z kryzysu euro. Francuski premier mówił m.in.: "Integracji tyle, ile trzeba, solidarności tyle, ile tylko możliwe". Agencja dpa pisze, że dotychczas stosunki Berlin-Paryż były "kłótnią małżeńską", strony "dąsały się" i "politycznie kopały po kostkach", ale "w przededniu decydującego szczytu UE na razie oficjalnie wszystko puszczono w niepamięć".

Według dpa, Merkel i Hollande "jednym głosem wzywali do postępu na drodze wychodzenia z kryzysu". "Nieśmiałe uśmiechy, uścisk dłoni - jedność dla opinii publicznej" - podsumowuje niemiecka agencja.

Associated Press informuje z Paryża, że Merkel wyraziła nadzieję, iż przywódcy europejscy przyjmą w tym tygodniu wart 130 miliardów euro pakiet stymulujący wzrost. Według AP, jest to ze strony Merkel gest wobec Hollande'a mimo różnic dotyczących sposobu wyjścia z kryzysu zadłużenia. Agencja wyraża też opinię, że ów "pakt wzrostu" był "jedynym oczywistym obszarem porozumienia", kiedy Hollande i Merkel przystępowali w środę do rozmów.

Agencja dpa wskazuje, że stanowiska Merkel i Hollande'a wobec kryzysu różnią się - prezydent Francji w odróżnieniu od kanclerz Niemiec m.in. uważa euroobligacje za sposób na powstrzymanie spekulacyjnych transakcji wymierzonych przeciwko państwom strefy euro. Bez czegoś, co nazywa "solidarnością finansową", Paryż nie zgadza się na unię polityczną, czyli oddanie kompetencji budżetowych Brukseli, czego domaga się Berlin, uznając to za warunek wstępny rozpoczęcia dyskusji o wspólnym długu.

Merkel powtórzyła w Bundestagu, że jest przeciwna euroobligacjom i innym formom wspólnej odpowiedzialności za długi państw strefy euro. Spodziewa się ona, że na szczycie UE w czwartek i piątek dojdzie do "kontrowersyjnych dyskusji". W wystąpieniu na forum Bundestagu Merkel skrytykowała przygotowane przez szefa Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya propozycje reformy UE. Plan ten, który będzie tematem szczytu Unii, proponuje m.in. stworzenie unii bankowej oraz wzmocnienie kontroli nad budżetami poszczególnych państw, ale także uwspólnotowienie długu w średniej perspektywie, co odrzuca Berlin.

zew, PAP