Ugłaskiwanie Putina

Ugłaskiwanie Putina

NATO przekonuje Rosję, że ekspansja Sojuszu nie jest dla niej zagrożeniem. W Pradze - posiedzenie Rady NATO-Rosja; w Moskwie - George Bush.
W posiedzeniu bierze udział 19 ministrów spraw zagranicznych Sojuszu i szef dyplomacji Rosji Igor Iwanow.

Obie strony zapewniają o dobrych wzajemnych stosunkach, na które ostatnia decyzja o rozszerzeniu NATO nie ma wpływu. "Dzisiejsze spotkanie daje nam okazję zademonstrowania światu, że jakościowo nowe partnerstwo NATO-Rosja, ukute w zeszłym roku, pogłębia się i rośnie", powiedział otwierając piątkowe rozmowy NATO-Rosja, sekretarz generalny Sojuszu George Robertson. Zapowiedział, że w dniach 8-10 grudnia złoży wizytę w Moskwie.

Również strona rosyjska ustami Igora Iwanowa, po jego przylocie do Pragi, oświadczyła, że poszerzenie Sojuszu nie stanowi przeszkody w zacieśnianiu kontaktów Moskwy z NATO, w których priorytetem ma być walka z terroryzmem. Przywołał także niedawny atak czeczeńskiego komanda na moskiewski teatr.

Jednak do Pragi nie przybył prezydent Putin, nie chcąc, by jego obecność odczytano jako akceptacja poszerzenia Sojuszu o kraje bałtyckie, przeciwko czemu Moskwa swego czasu ostro protestowała.

Bezpośrednio z Pragi przybył do Rosji amerykański prezydent George W. Bush. Pod Petersburgiem odbędzie rozmowy z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem. W rozmowach poruszone będą dwa tematy: najnowsze rozszerzenie NATO oraz prowadzoną pod przewodem USA wojnę z terroryzmem. Bushowi towarzyszą doradczyni ds. bezpieczeństwa narodowego Condoleezza Rice i szef dyplomacji amerykańskiej Colin Powell. Wizyta Busha bezpośrednio po szczycie NATO ma "zademonstrować, że to, co stało się dzisiaj, jest nowym rozdziałem i że ten nowy rozdział jest korzystny dla Rosji i jej narodu" - powiedział cytowany przez Reutersa przedstawiciel władz USA. Podkreślił, że dla Rosji, która dąży do stabilnej demokracji, sąsiedztwo państw demokratycznych może przynieść wyłącznie korzyści.

Poza Radą NATO-Rosja na piątkowe przedpołudnie zaplanowano w Pradze posiedzenie Komisji NATO-Ukraina, również na szczeblu szefów resortów dyplomacji.

Równolegle ma obradować Rada Partnerstwa Euroatlantyckiego (EAPC), skupiająca prezydentów i premierów z państw NATO oraz państw uczestniczących w NATO-wskim programie Partnerstwo dla pokoju. Wśród nich jest Ukraina, więc do Pragi przyjechał w czwartek również prezydent Leonid Kuczma. Ryzykuje on jednak bardzo chłodne przyjęcie. Co prawda, w przeciwieństwie do białoruskiego prezydenta Aleksandra Łukaszenki NATO nie zabroniło mu przyjazdu, ale nie jest w Pradze mile widzianym gościem, bowiem Waszyngton oskarża Ukrainę o sprzedaż Irakowi systemów radarowych "Kolczuga". "Ukraińcom dano jasno do zrozumienia, że jeśli pojawi się na spotkaniu EAPC, będzie sromotnie poniżony - powiedział Reutersowi jeden z dyplomatów Sojuszu. - Nikt publicznie nie poda mu ręki".

Kuczma przyleciał do Pragi w czwartek wieczorem. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, jeszcze tego samego dnia rozmawiał z nim Aleksander Kwaśniewski. "Nic nie zmienia naszej polityki wobec Ukrainy - mówił w środę polski prezydent. - Ukraina wymaga i potrzebuje naszych kontaktów ze światem; świat, który odwróci się plecami do Ukrainy, popełni największy błąd w naszym regionie na najbliższe sto lat".

Prezydent Kwaśniewski jest - w opinii obserwatorów - jednym z ostatnich orędowników Ukrainy i Kuczmy w NATO. Jak tłumaczy, obawia się wygrania wyborów prezydenckich w tym kraju przez "twardogłowego" komunistę. Gdyby tak się stało - mówił Kwaśniewski - dzisiejsi liderzy zachodnich krajów Sojuszu, ignorujący przywódcę Ukrainy, być może pierwsi zwróciliby się do polskiego prezydenta o poparcie powrotu, mimo wszystko prozachodniego, Kuczmy.

em, pap

Czytaj także

 0

Czytaj także