Co zrobić z komunistyczną Koreą?

Co zrobić z komunistyczną Koreą?

Ostatnie posunięcia Phenianu spowodowały rozdźwięk wśród dotychczasowych sojuszników. Zwolennikami twardego kursu są USA i Japonia, przeciwnikami - Rosja i Korea Płd.
Korea Południowa, a wcześniej Rosja, zakwestionowały skuteczność amerykańskiej twardej polityki wobec Phenianu, który grozi wznowieniem programu jądrowego i właśnie usunął ze swego terytorium ostatnich inspektorów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.

"Myślę, że jest wątpliwe, by obrana przez USA polityka powstrzymywania okazała się skutecznym sposobem powściągnięcia Korei Północnej lub zmuszenia jej do kapitulacji" - powiedział prezydent-elekt Korei Południowej Ro Mu Hiun, który obejmuje władzę 25 lutego. Uważa on, że Waszyngton i Seul muszą uzgadniać swą politykę wobec Phenianu.

"Muszą oni (rząd USA) wyraźnie zdawać sobie sprawę, że podczas gdy żywotne interesy narodu amerykańskiego nie zależą od sukcesu lub fiaska polityki wobec Korei Północnej, to dla Południowych Koreańczyków jest to sprawa życia lub śmierci" - powiedział Ro.

Podobnego zdania jest też ustępujący prezydent Korei Południowej Kim De Dzung. Oświadczył on, że dialog jest jedynym sposobem rozwiązania konfliktu z Północą. "Presja i izolacja stosowane wobec krajów komunistycznych nigdy nie kończyły się powodzeniem - jednym z przykładów jest Kuba" - powiedział Kim.

Korea Północna zaostrzyła w ostatnich tygodniach konfrontację z  USA i społecznością międzynarodową, odstępując od porozumienia z  1994 roku o wstrzymaniu swych programów jądrowych i przystępując do uruchomienia reaktora jądrowego, w którym można uzyskiwać materiał rozszczepialny dla broni nuklearnej.

We wtorek na żądanie Phenianu wyjechało z Korei Północnej dwoje ostatnich inspektorów ONZ, Chinka i Libańczyk, kończąc niezależne monitorowanie północnokoreańskich programów nuklearnych.

Stany Zjednoczone wezwały do zastosowania wobec Phenianu karnych posunięć ekonomicznych. Źródła w Kongresie USA mówią, że  administracja prezydenta George'a W. Busha - który w styczniu zaliczył Koreą Północną razem z Irakiem i Iranem do państw "osi zła" - może przywrócić jednostronne sankcje handlowe i  inwestycyjne, zniesione za kadencji Billa Clintona.

Korea Południowa obawia się, że jeśli USA za bardzo przyprą Phenian do muru, reżim północnokoreański dokona jakiegoś nieobliczalnego posunięcia wojskowego, katastrofalnego w skutkach dla obu części Półwyspu Koreańskiego.

Południowokoreański minister do spraw zjednoczenia Jeong Se Hiun powiedział kilka dni temu, że Północ wznowiła swój program nuklearny, aby skłonić Stany Zjednoczone do rozmów i normalizacji stosunków z Phenianem, w tym do zawarcia paktu nieagresji. Zdaniem analityków, Phenian, znajdujący się w rozpaczliwej sytuacji gospodarczej, liczy też na otrzymanie pomocy międzynarodowej.

Zalecając ostrożność w postępowaniu z Phenianem, prezydent-elekt Ro Mu Hiun dołączył do rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Igora Iwanowa, który w poniedziałek ostro skrytykował Koreę Północną za wydalenie inspektorów ONZ, ale zarazem zaapelował do  Waszyngtonu o stonowanie "agresywnej retoryki".

Tymczasem prasa japońska pisze, że Tokio myśli o dostrojeniu się do twardej strategii amerykańskiej i rozważa zastosowanie wobec Phenianu presji dyplomatycznej i gospodarczej.

Przedstawiciele administracji USA łagodzą sytuację mówiąc, że różnice między Waszyngtonem a Seulem i Moskwą nie są wielkie i, jak podkreślają, Waszyngton nie powziął jeszcze żadnych decyzji w sprawie sankcji. "Prezydent może wybierać z pełnego zestawu opcji - powiedział rzecznik Departamentu Stanu USA Philip Reeker. - W tej chwili nikt nie mówi o sankcjach".

Waszyngton przypuszcza, że Północna Korea może już rozporządzać dwiema bombami nuklearnymi.

em, pap

Czytaj także

 0

Czytaj także