Tajemniczy wirus za miedzą?

Tajemniczy wirus za miedzą?

Wirus szerzącej się w Azji tajemniczej odmiany zapalenia płuc prawdopodobnie dotarł do Europy. We Frankfurcie nad Menem jest hospitalizowany lekarz z Singapuru z podejrzeniem tej choroby.
Jego stan zdrowia nadal się pogarsza.

Niemieccy lekarze z frankfurckiej kliniki, gdzie przebywa 32-letni pacjent z Singapuru, nie mają jednak nadal pewności, czy choroba jest rzeczywiście pierwszym przywiezionym do Europy przypadkiem szerzącej się w Azji nieznanej odmiany zapalenia płuc. "Nadal nie ma jasnej diagnozy - nie znaleziono dotychczas zarazka" - powiedział szef oddziału izolacyjnego kliniki Hans-Reinhardt Brodt na konferencji prasowej.

U pacjenta nie występują typowe objawy - trudności w oddychaniu i kaszel. "Natomiast kontakt z chorymi oraz okres inkubacji przemawia za tym" - uważa Brodt.

Chory leczył wcześniej w Singapurze dwie osoby, u których stwierdzono tajemnicze zapalenie płuc, a następnie brał udział w seminarium w Nowym Jorku, skąd przybył w sobotę samolotem singapurskich linii lotniczych do Frankfurtu.

Ze względu na wysoką gorączkę oraz ból kości i mięśni, które wystąpiły podczas lotu, umieszczono go natychmiast po wylądowaniu w izolatce frankfurckiego szpitala. Wraz z nim hospitalizowano jego 30-letnią żonę oraz 62-letnią teściową.

235 pasażerów samolotu, którym podróżował chory, objęto początkowo kwarantanną. Zwolniono ich w sobotę wieczorem po zanotowaniu danych osobowych oraz zaleceniu pozostania w domu i natychmiastowego informowania władz w przypadku wystąpienia symptomów choroby.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zakwalifikowała wirus jako "niebezpieczny" i ogłosiła w związku z tym światowy alert. Przypadki tajemniczego zapalenia płuc stwierdzono dotychczas w Kanadzie, Chinach, Hongkongu, Indonezji, Filipinach, Singapurze, Tajlandii i Wietnamie. Według WHO w ciągu tygodnia zanotowano na świecie 150 przypadków mogących mieć związek z tą chorobą, opatrzoną skrótem SARS (syndrom ostrych trudności respiracyjnych). Zmarło na nią prawdopodobnie dziewięć osób.

Na razie nie stwierdzono bezpośredniego związku między różnymi przypadkami. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) oświadczyła jednak w sobotę, że tajemnicza choroba dróg oddechowych rozszerzyła się już poza Azję i stanowi "zagrożenie dla zdrowia w całym świecie". W związku z tym wydano stosowne ostrzeżenie dla podróżnych i linii lotniczych, z  informacją o symptomach choroby.

Australijski MSZ poinformował, że znanych mu jest co najmniej 86 przypadków nietypowego zapalenia płuc, głównie wśród personelu medycznego w regionie. W Canberze rozważa się możliwość wydania ostrzeżeń przed podróżami do niektórych krajów azjatyckich.

Prasa kanadyjska podała o śmierci w Toronto matki i syna, którzy niedawno wrócili z Hongkongu, a także o hospitalizowaniu czterech członków ich rodziny.

W Hanoi poddano kwarantannie szpital Bach Mai z ok. 30 zakażonymi pacjentami. Choroba wybuchła tu po tym, jak pewien amerykański biznesmen, podróżujący z Szanghaju via Hongkong, zaraził najpierw 11 osób personelu szpitalnego, z których 4 znalazło się w stanie krytycznym. Amerykanin zmarł później w Hongkongu.

O 16 przypadkach nietypowej choroby doniesiono z Singapuru, o 3 ze stolicy Tajwanu, Tajpej. W płd.chińskiej prowicji Guangdong, gdzie chorobę wykryto w lutym, nietypowe zapalenie płuc spowodowało śmierć 5 osób, 300 dalszych jest chorych.

W Hongkongu liczba zachorowań wzrosła do soboty do 37. Dwóch pacjentów jest w stanie krytycznym. Tutejsze władze twierdzą jednak, że tajemnicza choroba, wykazująca często symptomy podobne do grypy, nie przybrała dotąd charakteru epidemii i nie stanowi zagrożenia dla turystów. Jej przypadki zanotowano także w  Indonezji, Tajlandii i na Filipinach.

W sobotę do Hanoi przybyła grupa epidemiologów z USA, by ustalić przyczyny i charakter nietypowej choroby.

em, pap

Czytaj także

 0

Czytaj także