Ambasador przeprosił za pobicie Polaków i poparł demonstracje

Ambasador przeprosił za pobicie Polaków i poparł demonstracje

Flaga Ukrainy, fot. sxc.hu / Źródło: FreeImages.com
Markijan Malski po spotkaniu w polskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych, gdzie został wezwany w związku z brutalnym rozpędzeniem proeuropejskich demonstracji oraz pobiciem dwóch Polaków, powiedział, że "wyraził ból i żal” oraz "przeprosił na pobicie obywatelu polskich na Majdanie”.
Malski dodał, że skierował do ukraińskich mediów oświadczenie, w którym stwierdził, że przy deklaracji osiągnięcia standardów europejskich na Ukrainie "użycie siły przeciw pokojowym manifestacjom, a szczególnie przeciw młodzieży nie jest cechą demokratycznego wolnego społeczeństwa". Jak dodał, ludzie na ulicach Kijowa bronią swego prawa.

- Dziś rano wydałem oświadczenie dla prasy ukraińskiej, gdzie powiedziałem, że przy deklaracji budowania standardów europejskich na Ukrainie i realizacji naszego strategicznego kursy na integrację europejską, użycie siły przeciwko pokojowym manifestacjom, szczególnie przeciwko młodzieży nie jest cechą demokratycznego, wolnego społeczeństwa. Ludzie na ulicach bronią swojego prawa, występują przeciwko temu, żeby tempo tej integracji nie było zahamowane – podkreślił Malski.

Szybko wyjaśnione okoliczności

Ambasador zaznaczył, że wierzy iż okoliczności użycia siły przeciwko demonstrantom zostaną szybko wyjaśnione. Pytany, czy dziś w nocy też dojdzie w Kijowie do starć ocenił: - Wierzę w to, że wystarczy jednej i drugiej stronie mądrości, żeby nie użyć siły. Boję się tylko prowokacji - ocenił.

To obywatele protestują

Zdaniem Majskiego "najciekawszym faktem ostatnich wydarzeń na Ukrainie jest to, że te manifestacje zaczęły się nie od sił i partii politycznych". - Obywatele Ukrainy wyszli na ulice z jednym celem - walka o swoje prawa, o standardy życie europejskiego. Każde wydarzenia polityczne w każdym kraju coś zmieniają. Mam nadzieję, że dzisiejsze wydarzenia zmienią Ukrainę w lepszą stronę - dodał.

Policjanci ukraińscy brutalnie rozpędzili demonstracje

Do akcji specjalnych sił policyjnych Berkut na Placu Niepodległości doszło około 2.30 w nocy czasu lokalnego 30 listopada. W wyniku działań policjantów kilkadziesiąt osób zostało pobitych – w tym przynajmniej dwójka Polaków. Kolejne kilkadziesiąt osób zostało aresztowanych

Policjanci użyli gazu łzawiącego oraz pałek, by pozbyć się protestujących studentów oraz zwolenników opozycji z Placu Niezależności [Majdanu Niezależności – red.]. Demonstranci odpowiedzieli, rzucając kamieniami oraz butelkami.
Deputowany partii UDAR Witalija Kliczki, Rościsław Pawlenko zapowiedział odpowiedź na działania policji.

Protesty na Majdanie i cierpliwość

Protesty na Majdanie rozpoczęły się w nocy z 21 na 22 listopada, po tym jak rząd Ukrainy zdecydował o wstrzymaniu prac przygotowujących podpisanie umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z unią Europejską. Wyjaśniając swoją decyzję, prezydent Janukowycz podkreślił, że nigdy nie zrobi niczego przeciwko własnemu narodowi. Jak powiedział w rozmowie z Angelą Merkel, decyzja była podyktowana presją Rosji oraz faktem, że "został z nią sam na sam” . Odnosząc się do wstrzymania stowarzyszenia UE z Ukrainą premier podkreślił, ze „odpowiedzią na taką sytuację musi być dialog, trzeba być cierpliwym” .

Demonstracje trwają

Mimo brutalnego rozpędzenia demonstracji, 1 grudnia w Kijowie zebrało się około pół miliona ludzi by protestować. Lider nacjonalistycznej Partii Swoboda, Oleg Tiahnybok ogłosił początek strajku generalnego. Podczas wiecu przemówił także Witalij Kliczko, przywódca partii Udar. - Uczynimy Ukrainę państwem europejskim. Oszukano nas i skradziono nasze nadzieje - krzyczał do tłumu. - Prezydent i rząd powinni podać się do dymisji - dodał. Tłum krzyczał: "Dymisja, dymisja".

Tłum demonstrantów powalił barierki. Ludzie wdrapują się na stojący na Majdanie ciężki sprzęt i budki, krzycząc "Rewolucja", "Ukraina to Europa!" i "Precz z bandą".

Sąd zakazuje demonstracji

W nocy sąd administracyjny w Kijowie zakazał demonstracji w rejonach parlamentu, siedziby rządu i prezydenta oraz na Placu Niepodległości (Majdanie). Zakaz obowiązuje od 1 grudnia do 7 stycznia 2014 roku. W oficjalnym oświadczeniu prezydent Ukrainy zapowiedział, że zrobi wszystko, co w jego mocy, aby przyspieszyć proces zbliżenia Ukrainy do Unii Europejskiej. Minister spraw wewnętrznych Witalij Zacharczenko oświadczył, że milicję postawiono w stan najwyższej gotowości. - Funkcjonariusze będą reagować na każde zakłócenie spokoju - zaznaczył.

Demonstracje odbywają się także m.in. we Lwowie, Lugańsku, Eupatorii, Czernichowcach, Tarnopolu i wielu innych ukraińskich miastach.

BBC, Kyiv Post, TVP Info, TVN24.pl, ml, eb

Czytaj także

 0