Kwaśniewski: Przekroczono pewną granicę. Będą kolejne ofiary

Kwaśniewski: Przekroczono pewną granicę. Będą kolejne ofiary

Aleksander Kwaśniewski (fot.Wprost/M.Kaliński)
Były prezydent Polski oraz specjalny wysłannik Unii Europejskiej na Ukrainę Aleksander Kwaśniewski w  rozmowie z Konradem piaseckim na antenie RMF Fm mówił, że „bardzo niewiele” można zrobić w celu przerwania przelewu krwi na Ukrainie.
-Na pewno trzeba apelować, na pewno trzeba wydzwaniać, być może nawet jechać - jeżeli ktoś z przedstawicieli Unii Europejskiej byłby gotów to zrobić. Obawiam się jednak, że dynamika wydarzeń jest w tej chwili taka, że to już wszystko poszło trochę bez kontroli i trochę jest zdeterminowane tym, co już widzimy – przekonywał i dodawała,  że obawia się, iż przekroczony pewną granicę.

- Tu już w jakimś stopniu jest Tiananmen. Już mówimy o dziesiątkach ofiar. Myślę, że akcja Berkutu oczyszczania Majdanu będzie trwała, z tym będą związane kolejne ofiary. Radykalizacja ludzi jest faktem, ci ludzie widzą, że z władzą nie można rozmawiać. Władza usztywniła stanowisko, ponieważ chce wszystkich wrzucić do jednego worka - radykałów, terrorystów i ludzi, którzy działają poza prawem. A poza tym wszystko to dzieje się w kraju, gdzie - jeszcze i przed wydarzeniami sprzed kilku ostatnich miesięcy - poziom wzajemnej nienawiści i poziom braku zaufania jest zupełnie niezwykły – zaznaczył.

 Kwaśniewski podkreślił, że w obliczu przelanej krwi Unia Europejska prawdopodobnie szybko skorzysta z możliwości wprowadzenia sankcji personalnych przeciwko władzom ukraińskim. -Nie sądzę, żeby to też dzisiaj już zadziałało na te władze orzeźwiająco, dlatego że wszyscy znaleźli się w pułapce - przekonywał.

Według oficjalnych danych ukraińskiego Ministerstwa Zdrowia w walkach pomiędzy milicją, a demonstrantami w Kijowie zginęło 25 osób, a około 1000 zostało rannych. Służba ochrony Majdanu twierdzi jednak, że zabitych jest 30 – donosi Kyiv Post.

Zamieszki zaczęły się rankiem 18 lutego. Dziś Rada Najwyższa miała zarejestrować ustawę, na mocy której powróciłaby konstytucja Ukrainy z 2004, która ogranicza władzę prezydenta. Był to kluczowy wymóg opozycji.
 
Jednak przewodniczący Rady Najwyższej Wołodymyr Rybak nie zgodził się na rejestrację dokumentów. W odpowiedzi na tę decyzję tłum protestujących na Majdanie ruszył ulicami Instytucką, Hruszewskiego oraz Szowkowyczna w kierunku parlamentu - donosi Kyiv Post. Demonstranci mieli zamiar zorganizować tam pokojową pikietę.

Według ukraińskich mediów, pierwsi walkę zaczęli "tituszki” (grupa tzw. "dresiarzy" współpracująca z milicją). Zaczęli oni rzucać w demonstrantów kamieniami, stojąc tuż za plecami mundurowych. Później siły bezpieczeństwa użyły pałek, gazu łzawiącego i granatów hukowych, by powstrzymać manifestantów idących w stronę gmachu parlamentu. 
 
Demonstranci odpowiedzieli kamieniami, kijami, płytami chodnikowymi oraz petardami. Większość rannych demonstrantów ma obrażenia głowy. Jak informuje Korespondent.net, policja z bardzo bliskiej odległości rzuca w ludzi granatami, do których są doczepione śruby.
 
Według Lesii Bohomolec Batkwiszyny demonstranci zginęli ponieważ nie dostali na czas pomocy medycznej. - Do nas nie są wpuszczane karetki pogotowia. Ludzie umierają, bo nie można im zapewnić pomocy w odpowiednim czasie - wyjaśniła Bohomolec.

Ukraińskie media także donoszą, że niedaleko stacji metro Chreszczatyk leżały ciała kobiety i dwóch mężczyzn. Według świadków w okolicach Rady Najwyższej przenoszono ciało bez głowy. Wśród ofiar także dwóch milicjantów. "18 mają rany postrzałowe, 22 są ciężkim stanie" - informuje biuro prasowe MSW.
 
Obecnie w Kijowie jest bardzo utrudniony ruch. Jest ograniczony wjazd do miasta, z powodów zagrożenia „atakiem terrorystycznym” zostały zamknięte wszystkie linii metra. Demonstranci donoszą, że milicja i służby bezpieczeństwa są uzbrojone.
 
Według informacji byłego szefa MSW, opozycjonisty Juria Łucenko 18 lutego o 23:00 prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz miał spotkać się z liderami majdanu – Witalijem Kliczkiem i Arsenijem Jaceniukiem.

RMF FM, lb.ua, tsn.ua, korrespondent.net, tk, mlGaleria:
Majdan
Galeria:
Majdan1

Czytaj także

 2
  • nicnowego IP
    Ci niby" przywódcy" nie maja żadnego wpływu na rozjuszonych "kibiców,"a będą odpowiedzialni za ofiary
    i będą ich obwiniać- za jakiś czas obecni "rewolucjoniści"
    • car_alek IP
      Interesuje mnie tylko silowe rozwiazanie.