Sesja parlamentu Krymu nie odbyła się. Tatarzy tworzą samoobronę

Sesja parlamentu Krymu nie odbyła się. Tatarzy tworzą samoobronę

Dodano:   /  Zmieniono: 
Budynek Rady Najwyższej Autonomicznej Republiki Krymu (fot.Marcin Lis/Wprost) 
Po tym jak przewodniczący Werchownej Rady Krymu [Rady Najwyższej, parlamentu Autonomicznej Republiki Krymu - red.] ogłosił, że nadzwyczajna sesja nie odbędzie się z powodu braku wymagane kworum, protestujący zebrani przed budynkiem rozeszli się do domu. Pozostały jedynie grupy krymskich Tatarów, którzy zapowiedzieli utworzenie sił samoobrony - donosi Ukraińska Prawda.
O utworzenie sił samoobrony zaapelował przewodniczący Mejlisu krymskich Tatarów [Mejlis jest centralnym organem władz tatarskich, który ma zapewnić łączność narodu taksatorskiego z władzami Krymu oraz Ukrainy - red.] Refat Czubarow. Wzywał on do tego, by Rosjanie, Ukraińcy i przedstawiciele innych narodowości tworzyli również siły samoobrony, by nie dopuszczać do prowokacji oraz by chronić kościoły, meczety ,synagogi, cmentarze I szkoły.
 
Tatarzy krymscy blokowali budynek Werchownej Rady Autonomicznej Republiki Krymu, nie chcąc dopuścić do posiedzenia, podczas którego mogła być rozpatrywana kwestia oderwania półwyspu od Ukrainy i włączenia go w granice Rosji.  Jednocześnie pod parlamentem odbywała się druga pikieta – organizacji prorosyjskich. Jest na niej kilkaset osób. Zwolennicy oderwania Krymu od Ukrainy mają transparenty "Krym jest rosyjski” i "Jesteśmy Rosjanami”. Obie grupy rozdzielał buforowy kordon milicji. Mimo tego między uczestnikami zgromadzeń dochodziło do starć. Są poszkodowani. Tatarom udało się całkowicie wyprzeć prorosyjskich demonstrantów z terenu parlamentu, jednak doszło do pojedynczych incydentów z użyciem przemocy, takich jak użycie gazu przez kozaków.

Z kolei Przewodniczący Rady Najwyższej Krymu Vladimir Konstantinow powiedział, że parlament nie złamie się w kwestii autonomii Ukrainy, a wszelkie doniesienia dotyczące rzekomej chęci włączenia Krymu do Rosji nazwał "kłamliwymi". - Krymski parlament nie ma zamiaru poruszać kwestii odcięcia Krymu od Ukrainy, to prowokacja mająca podważyć legitymację naszej władzy - komentował Konstantinow.

Na Krymie mieszka ponad 50 proc. Rosjan i 20 proc. Ukraińców. - Moskwa może zmobilizować rosyjską ludność Krymu do referendum secesyjnego, ma też wojska w Sewastopolu, ma ogromne wpływy w strukturach władzy i w mediach - mówił we wtorek były prezydent, Aleksander Kwaśniewski.

Pracda.com.ua, ml