Morska inwazja na bandytów

Morska inwazja na bandytów

Na Pacyfiku szykuje się największa operacja militarna od czasów wojny światowej. Siły międzynarodowe zaatakują... bandytów z Wysp Salomona.
Siły liczyć będą półtora tysiąca policjantów i żołnierzy i mają pomóc w przywracaniu porządku na  dotkniętych plagą przestępczości Wyspach Salomona.

Największe kontyngenty wystawią Australijczycy i Nowozelandczycy; są gotowi wyruszyć już za kilka tygodni, w odpowiedzi na apele rządu Salomonów. O pomoc poprosił premier Wysp Salomona Allan Kemakeza podczas wizyty w Australii w tym miesiącu.

Australia podkreśla, że działać trzeba szybko, ponieważ Wyspy Salomona - dawny protektorat brytyjski, popularny ongiś jako "Wyspy szczęśliwe" - stoi w obliczu anarchii. A jeśli już działać, to szybko i energicznie, w ciągu tygodni, a nie miesięcy - uważa szef dyplomacji australijskiej Alexander Downer i ostrzega, że  zbrojne ugrupowania na Wyspach Salomona popełniłyby "samobójstwo", gdyby ośmieliły się stawić opór międzynarodowym siłom interwencyjnym.

Sytuacja na wyspach nie jest dobra. Minister spraw zagranicznych Nowej Zelandii Phil Geoff ostrzegł, że ulice stołecznej Honiary kontrolują zbrojne bandy, chronione przez skorumpowaną policję. Taka anarchia jest magnesem dla terrorystów i przemytników.

Wyspy Salomona - od 1978 r. niepodległa monarchia konstytucyjna wchodząca w skład brytyjskiej Wspólnoty Narodów - nie mają własnej armii. U podłoża tamtejszego konfliktu leżą waśnie etniczne i  spory o ziemię między rywalizującymi ugrupowaniami paramilitarnymi z głównej wyspy Guadalcanal (gdzie podczas drugiej wojny światowej toczyły się szczególnie zacięte walki między Amerykanami a  Japończykami) i sąsiedniej wyspy Malaita. W ciągu pięciu lat konflikty kosztowały już życie setki ludzi i doprowadziły 450- tysięczny wyspiarski kraj na krawędź bankructwa.

les, pap

Czytaj także

 0