Zamieszki w Dominikanie

Zamieszki w Dominikanie

8 osób zginęło, co najmniej zostało 60 rannych, a ok. 400 aresztowano w trakcie masowych wystąpień towarzyszących strajkowi generalnemu w Republice Dominikany.
Taki jest tragiczny bilans starć z policją, do jakich doszło w stolicy Santo Domingo oraz miastach Santiago, Nagua, San Pedro de Macoris i wielu innych ośrodkach kraju. W  niektórych miejscach policję wsparły oddziały wojska.

Trwający od dwóch dni strajk wymierzony jest przeciwko prowadzonej w uzgodnieniu z MFW oszczędnościowej polityce gospodarczej prezydenta Hipolito Mejii.

Związkowcy i politycy opozycji domagają się zamrożenia cen benzyny i podstawowych produktów spożywczych, podwyżek płac, zaprzestania ciągłych przerw w dopływie prądu oraz zerwania z  Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Protesty popiera kościół katolicki i wielu przedsiębiorców.

Ostry kryzys gospodarczy w karaibskiej republice rozpoczął się w  ubiegłym roku po bankructwie dwóch dużych banków. Nastąpił wówczas gwałtowny spadek wartości miejscowej waluty peso, a inflacja skoczyła w skali całego ub. roku do 40 proc.

Sytuacja polityczna w 9-milionowym, wyspiarskim zaostrzyła się z  kolei po ogłoszeniu, że prezydent Mejia ma zamiar wbrew woli części własnej partii ubiegać się o kolejną kadencję w  zapowiedzianych na 16 maja wyborach.

"Przegramy wszyscy" - oświadczył Mejia po ogłoszeniu strajku. "Protesty nie doprowadzą do rozwiązania".

em, pap

Czytaj także

 0