Terroryści uderzyli w Aznara (aktl.)

Terroryści uderzyli w Aznara (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Nic nie pozostało z prognozowanej do niedawna zdecydowanej przewagi partii premiera Aznara. Po przeliczeniu 99,44 proc. głosów, prowadzą socjaliści, którzy chcą stworzyć rząd mniejszościowy.
Najnowsze wyniki dają Partii Socjalistycznej (PSOE) 42,6 proc. głosów i 164 mandatów w parlamencie, zaś Partii Ludowej premiera Jose Marii Aznara - 37,7 proc. i 148 mandatów.

Do sformowania rządu potrzebna jest większość 176 mandatów w  parlamencie.

Przywódca hiszpańskich socjalistów Jose Luis Rodriguez Zapatero oświadczył jednak, że  jego partia nie zamierza budować koalicji rządzącej; chce utworzyć rząd mniejszościowy i szukać porozumień z innymi frakcjami w parlamencie w konkretnych sprawach. Zwycięska Partia Socjalistyczna tuż po wyborach zadeklarowała, że wycofa kontyngent wojsk hiszpańskich z Iraku, liczący 1.300 żołnierzy, jeśli do końca czerwca br. ONZ nie przejmie od Amerykanów kierowniczej roli. Według sondaży opinii publicznej ponad 90 proc. Hiszpanów jest przeciwnych obecności wojsk hiszpańskich w Iraku.

Przywódca socjalistów broni się jednak przed tezą, że o zwycięstwie jego partii zadecydowały zamachy terrorystyczne w Madrycie. "Zwycięstwo wyborcze PSOE jest rezultatem czterech lat pracy" - powiedział.

Obserwatorzy jednak zgodnie oceniają, że na wyniki miała wpływ czwartkowa tragedia. Jeszcze do niedawna bowiem - wbrew twierdzeniu Zapatero - Partia Ludowa premiera Jose Marii Aznara była wyraźnym faworytem w wyborach. Zdaniem obserwatorów, wyborcy dali wyraz swemu oburzeniu i chcieli "ukarać" rząd Aznara za wysłanie wojsk hiszpańskich do Iraku, co ściągnęło na Hiszpanię gniew fundamentalistów islamskich. Hiszpanie oskarżają też Aznara o manipulowanie opinią publiczną. Premier przez 3 dni po zamachach utrzymywał, że były one dziełem separatystów z baskijskiej organizacji ETA, gdy tymczasem coraz więcej sygnałów zdaje się wskazywać na autorstwo Al-Kaidy w tym przypadku. Potwierdzenie, że to ETA dokonała zamachu, byłoby kolejnym argumentem za słusznością twardej i cieszącej się uznaniem wyborców polityki konserwatystów wobec tej organizacji.

Zgodnie z przewidywaniami socjologów, frekwencję była wysoka i należała do najwyższych w historii tego kraju. Z ostatnich informacji wynika, że w wyborach wzięło udział 77,21 procent elektoratu - o 8,5 punktów procentowych więcej niż w wyborach w 2000 roku. Zdaniem socjologów, tak duży udział wyborców był odzwierciedleniem napięcia, panującego w kraju i rozbudzenia uczuć patriotycznych po zamachach.

em, pap