Szpiedzy czy ochroniarze?

Szpiedzy czy ochroniarze?

Ukraińska milicja przyznała w końcu, że przebrani w ubrania cywilne milicjanci towarzyszyli w podróżach wyborczych kandydatowi na prezydenta z ramienia opozycji Wiktorowi Juszczence.
Jednak, jak twierdzi milicja, nie po to, aby go śledzić, ale po to, aby zapewnić mu bezpieczeństwo.

W opublikowanym w środę oświadczeniu krymskiej milicji mówi się o  tym, że władze, kierując się ustawą o wyborach prezydenta, przedsięwzięły szereg kroków w celu zapewnienia bezpieczeństwa kandydatom na prezydenta. "W tym celu analizuje się ewentualne prowokacyjne kroki ze strony oponentów politycznych danego kandydata, poszczególnych radykalnie usposobionych obywateli, a  nawet osób psychicznie chorych" - czytamy w oświadczeniu krymskiej milicji.

Na Ukrainie już ponad miesiąc trwa kampania przed zapowiedzianymi na 31 października wyborami nowego prezydenta Ukrainy, następcy Leonida Kuczmy.

We wtorek ochrona opozycyjnego kandydata Juszczenki zatrzymała trzech tajnych agentów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, którzy -  jak twierdzi opozycja - zajmowali się inwigilowaniem Juszczenki w  trakcie jego podróży wyborczej po Półwyspie Krymskim.

Wezwani funkcjonariusze milicji przy jednym z zatrzymanych znaleźli zaświadczenie o zatrudnieniu na stanowisku ślusarza i  legitymację pracownika MSW. W ich samochodzie znaleziono m.in. 12 kompletów zapasowych kompletów tablic rejestracyjnych, mikrofony kierunkowe, urządzenia podsłuchowe, aparaty fotograficzne, kamery wideo, a także poniedziałkowe nagrania wideo ze spotkań Juszczenki i Natalii Witrenko, która także kandyduje w wyborach prezydenckich.

Zebrane materiały w tej sprawie sztab Juszczenki zamierza przekazać prokuraturze. Na Ukrainie zabronione jest inwigilowanie obywateli bez specjalnego zezwolenia. Na tej podstawie opozycja twierdzi, że władze, wysyłając za Juszczenką tajniaków, złamały prawo.

Ze środowego oświadczenia milicji wynika natomiast, że to ochrona Juszczenki złamała prawo, gdyż "zastosowano środki przymusu fizycznego i psychologicznego wobec milicjantów, którzy "wykonywali swe obowiązki służbowe po cywilnemu".

We wtorek Juszczenko powiedział, że od dawna wie o tym, że jest śledzony i to stale. "Ale ostatnio inwigilują mnie coraz bardziej otwarcie i bezczelnie" - dodał.

To pierwszy taki przypadek w trakcie trwającej już miesiąc kampanii wyborczej.

W wyborach 31 października zadeklarowało udział 26 kandydatów, ale, jak wynika z sondaży przedwyborczych, faworytami są dwaj -  lider opozycji Juszczenko i premier Wiktor Janukowycz.

W opinii pozarządowego Komitetu Wyborców Ukrainy, władze masowo angażują struktury władzy wykonawczej w realizację strategii sztabu wyborczego premiera Janukowycza. Opozycja nie ma dostępu do  ogólnoukraińskich mediów elektronicznych - zarówno państwowych, jak i prywatnych. Juszczenko, jeśli się tam pojawia, to wyłącznie w negatywnym świetle - twierdzi przedstawiciel Komitetu Jewhen Pobereżnyj.

ss, pap

Czytaj także

 0