Ukraina dławi media

Ukraina dławi media

Jedyna kojarzona z opozycją ukraińska telewizja "5 Kanał" znikła z ekranów w Charkowie, a 17 tys. egzemplarzy gazety "Lica" zniszczono bezpośrednio w drukarni na polecenie osób w mundurach milicji.
To najnowsze przykłady problemów z jakimi na półtora miesiąca przed wyborami prezydenckimi spotykają się krytyczne wobec władz środki masowego przekazu.

W największych miastach Ukrainy "5 Kanał" transmitowany jest przez miejscowe telewizje kablowe. W ostatnich miesiącach "z  technicznych przyczyn" telewizja została usunięta z kablówek w  Doniecku, Dniepropietrowsku, Kirowogradzie, Użhorodzie, a obecnie w Charkowie. We Lwowie, po krótkiej przerwie, nadawanie wznowiono.

Operatorzy sieci telewizji kablowej w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że byli naciskani przez przedstawicieli miejscowych władz. Oficjalnie natomiast jako przyczynę podają bliżej nieokreślone problemy techniczne.

"5 Kanał" jest jedyną ogólnoukraińską telewizją, która w  programach informacyjnych trzyma się zasady przedstawiania racji wszystkich stron. Swoje programy nadaje od roku. Jego założycielami są biznesmeni związani z opozycją i z tego też względu ukraińskie władze nie mają - jak w przypadku innych stacji telewizyjnych - wpływu na treść przygotowywanych przez dziennikarzy programów.

Najnowszą ofiarą cenzury państwowej jest nie znana szerszemu ogółowi regionalna dniepropietrowska gazeta "Lica". Jak poinformowały media internetowe na polecenie "osób w mundurach milicji" na oczach pracowników drukarni zniszczono połowę z  wydrukowanych już 33 tysięcy egzemplarzy najnowszego wydania.

"Myślę, że nasze problemy biorą się stąd, że drukujemy sporo krytycznych materiałów pod adresem premiera Wiktora Janukowycza. W  ostatnim numerze były aż trzy tego typu artykuły" - powiedziała redaktor naczelna Ołena Harahuc.

Premier Janukowycz jest kandydatem obozu władzy w zaplanowanych na 31 października wyborach prezydenckich. Szef jego sztabu wyborczego Serhij Tyhypko powiedział w ubiegłym miesiącu, że jeśli w regionach są odnotowywane podobne przypadki prześladowania mediów, to ani premier Janukowycz, ani jego sztab, nie mają z tym nic wspólnego. "Myślę, że chodzi po prostu o nadgorliwość przedstawicieli regionalnych władz" - wyjaśniał Tyhypko i obiecał pomoc we wznowieniu emisji "5 Kanału" w miastach wschodniej Ukrainy.

Problemy mają także inne, łączone z opozycją, pisma. W  szczególności "Weczirni Wisti" partii "Batkiwszczyna", której przewodniczy była wicepremier Julia Tymoszenko, a także "Bez cenzury" - pismo wydawane przez centroprawicowy blok "Nasza Ukraina". W szczególności zanotowano przypadki konfiskaty nakładów gazet przez milicję w trakcie ich przewożenia ciężarówkami.

"Nasza Ukraina" kierowana jest przez faworyta wyborów prezydenckich Wiktora Juszczenkę. Jego głównym rywalem, jak wynika z sondaży, będzie premier Janukowycz.

ss, pap

Czytaj także

 0