Juszczenko ofiarą truciciela

Juszczenko ofiarą truciciela

Niedawne zatrucie pokarmowe faworyta wyborów prezydenckich na Ukrainie i lidera opozycji Wiktora Juszczenki mogło być próbą zamachu na jego życie - oświadczył szef sztabu wyborczego, Ołeksandr Zinczenko.
Zinczenko powołał się na opinię lekarzy z wiedeńskiej kliniki Rudolfinerhaus, którzy po zbadaniu Juszczenki stwierdzili, że  pogorszenie stanu jego zdrowia zostało wywołane "substancjami pochodzenia nieorganicznego, które na ogół nie są składnikami artykułów żywnościowych".

Według austriackich lekarzy, dalsze zwlekanie z właściwym leczeniem choroby zwiększało ryzyko śmierci Juszczenki z  początkowych 15 aż do 85 procent" - powiedział Zinczenko.

Dwa lata temu identyczne objawy wykryto u deputowanego Ołeha Ołeksenki, który wkrótce potem umarł. Był on członkiem opozycyjnej frakcji "Nasza Ukraina", którą kieruje Juszczenko - powiedział Zinczenko.

Austriackim lekarzom nie udało się ustalić, jaki konkretnie środek chemiczny stał się przyczyną ostrej infekcji pokarmowej, gdyż Juszczenko został przez nich zbadany dopiero dziesiątego dnia po zatruciu, a należało to zrobić w ciągu pierwszej doby. "Nie mamy też pojęcia, kto mógł być sprawcą. Niemniej wyciągniemy z tej lekcji wnioski i, przede wszystkim, wzmocnimy ochronę naszego kandydata" - poinformował Zinczenko.

Zastępca szefa administracji prezydenta Ukrainy Wasyl Baziw, komentując słowa Zinczenki w trakcie piątkowej konferencji prasowej, zalecił mu, aby na przyszłość w celach bezpieczeństwa testował jedzenie dla Juszczenki. "Niech najpierw je Zinczenko, a  dopiero potem Juszczenko" - poradził Baziw.

Zinczenko oświadczył, że Juszczenko poczuł się źle 6 września. Skarżył się na silne bóle brzucha i głowy. Ukraińscy lekarzy stwierdzili u niego grypę. "Ponieważ pomimo leczenia stan jego zdrowia w szybkim tempie pogarszał się, sztab kandydata zdecydował 10 września o przewiezieniu go do jednej z wiedeńskich klinik" -  powiedział Zinczenko.

Według niego, obecnie Juszczenko czuje się już dobrze i w  najbliższą sobotę weźmie udział w wielotysięcznym mityngu przedwyborczym w stolicy Ukrainy.

"Oświadczam, że Juszczenko nie wycofa się z kampanii, a niedawne wydarzenia umocniły go w przekonaniu, że wybrał właściwą drogę walki z panującym reżimem. Niemniej chcę podkreślić, że z powodu zatrucia kampania Juszczenki została przerwana aż na 12 cennych dni. Jak wiadomo, ze względu na brak dostępu do środków masowego przekazu podstawą kampanii Juszczenki są bezpośrednie spotkania z  wyborcami" - dodał Zinczenko.

12 sierpnia sztab Juszczenki poinformował o próbie staranowania jego samochodu przez ciężarówkę marki kamaz w obwodzie chersońskim, na południu Ukrainy. Nie wykluczano, że mogło chodzić o próbę zamachu na kandydata. 31 sierpnia milicja orzekła, że  incydent był przypadkowy i spowodował go niechcący kierowca kamaza w trakcie wyprzedzenia rowerzystów. Uznano też, nie ma podstaw do  wszczęcia śledztwa w tej sprawie.

Wybory prezydenckie na Ukrainie mają się odbyć 31 października. Były premier Juszczenko od miesięcy plasuje się na czele sondaży przedwyborczych. W drugiej, decydującej turze głosowania prawdopodobnie zmierzy się z kandydatem reprezentującym obóz władzy, premierem Wiktorem Janukowyczem.

ss, pap

Czytaj także

 0