Broń biologiczna przeciw Juszczence

Broń biologiczna przeciw Juszczence

Broń biologiczna lub komponenty używane przy jej produkcji mogły być zastosowane wobec lidera ukraińskiej opozycji Wiktora Juszczenki - oświadczył wiceprzewodniczący parlamentu, powołując się na list wiedeńskich lekarzy.
Zinczenko, który jest też szefem kampanii wyborczej Juszczenki odczytał list podpisany przez lekarzy i dyrekcję wiedeńskiej kliniki Rudolfinerhaus w trakcie dyskusji w parlamencie nad sprawozdaniem specjalnej komisji parlamentarnej, badającej, czy Juszczenko padł ofiarą zamachu poprzez otrucie.

List adresowany jest do Juszczenki. Dyrekcja i lekarze wiedeńskiej kliniki proszą w nim o wyrażenie zgody na przeprowadzenie nowej serii badań. "Doszliśmy do wniosku, że pana choroba jest nietypowa. Mamy podstawy podejrzewać, że zastosowano wobec pana broń biologiczną. Wychodząc z powyższego, jesteśmy zmuszeni poprosić o pomoc specjalistów z tej dziedziny. Skłaniamy się do wniosku, że mamy do czynienia z przypadkiem zaatakowania organizmu specyficznymi środkami, które zazwyczaj są komponentmi broni biologicznej" - piszą Austriacy.

Sensacyjne wystąpienie Zinczenki zakończyło czwartkowe posiedzenie parlamentu, poświęcone sprawozdaniu specjalnej komisji śledczej, która bada, czy Juszczenko padł ofiarą zamachu. Powołano ją dwa tygodnie temu, po tym, gdy lider opozycji i faworyt wyborów prezydenckich na krótko przerwał leczenie w Austrii i z trybuny parlamentarnej oskarżył ukraińskie władze o dokonanie zamachu na  jego życie przez otrucie.

Odczytując sprawozdanie komisji jej przewodniczący Wołodymyr Siwkowycz powiedział, że dotychczas nie znaleziono dowodów na to, że Juszczenko padł ofiarą zamachu. Zaznaczył jednak, że są to  wstępne wnioski, gdyż komisja czeka na wyniki kilku analiz na  Ukrainie i za granicą.

"Obecnie można powiedzieć jedno: nie ma podstaw, aby mówić, że  dokonano zamachu na życie Juszczenki" - powiedział Siwkowycz. Podkreslił przy tym, że komisja nie zapoznała się nawet z  materiałami wiedeńskiej kliniki, gdyż dostarczono je dopiero w  czwartek rano.

Za przyjęciem tego sprawozdania opowiedziało się ośmiu członków komisji, pięciu innych, w tym trzej zawodowi lekarze, głosowało przeciwko. Opozycja przyjęła tekst oświadczenia z oburzeniem.

Wiceprzewodniczący specjalnej komisji, zawodowy lekarz Serhij Szewczuk, określił sprawozdanie Siwkowycza, jako "fałszywkę", która ma wprowadzić w błąd społeczeństwo. "Obecnie rzeczywiście nie mamy dowodów na to, że doszło do próby otrucia Juszczenki. Ale  nie możemy też tego wykluczyć. W swojej wieloletniej praktyce lekarskiej po raz pierwszy spotykam się z tak dziwnym przypadkiem (choroby). To nasuwa wiele podejrzeń. W Austrii przyczyny choroby Juszczenki badają teraz specjaliści z medycyny sądowej" -  powiedział Szewczuk.

Szewczuk nie jest członkiem opozycji. Należy do prorządowej frakcji Ludowo-Demokratycznej Partii Ukrainy.

W swoim wystąpieniu podkreślił, że sprawozdanie, które odczytał Siwkowycz nie poparł żaden z lekarzy - członków komisji parlamentarnej, gdyż z medycznego punktu widzenia jest ono nie do  przyjęcia.

Komisja ma kontynuować śledztwo w tej sprawie.

Juszczenko jest faworytem zapowiedzianych na 31 października wyborów prezydenckich. Zmierzy się w nich z kandydatem z obozu władzy, premierem Wiktorem Janukowyczem. Na początku września trafił do prywatnej kliniki w Wiedniu. Lekarze orzekli, że dalsza zwłoka w prawidłowym leczeniu (na Ukrainie lekarze stwierdzili u  niego grypę) mogła zakończyć się nawet śmiercią pacjenta.

em, pap

Czytaj także

 0